sobota, 2 listopada 2013

W następnym odcinku!

"- Mam nadzieję, że jesteś świadoma powagi sytuacji.
- bla bla bla!"

"- Ok, pomyślmy... tylko raz? A może coś jeszcze się działo?" 

"- Wypierdalaj!"

"- To przeze mnie tak? Wszyscy będziecie mnie teraz obwiniali? Zwłaszcza ona?
- Nie no co ty?! A jak myślisz do cholery?"

"- Pewnie wiesz, to tylko zabawa? Nic więcej! Odłożysz ten telefon?
- Wal się"

"- A tobie już do końca przygrzało. I tak cię znajdzie.
- Kurwa! Niech się utopi!"

"- To przegięcie, ty nic nie wiesz. To było nieporozumienie, nie tak jak myślisz. Weź po prostu już się w to nie mieszaj, każdemu ułatwisz życie."

"- Co ty sobie wyobrażasz?
- Nie bądź taka... Jestem napalony cały czas."

___________________________________________________
Do zobaczenia nie długo - wasza E.C

Info

Cześć! 
To ja wasza E.C 
Przepraszam za spore braki w rozdziałach.
Brak czasu, brak motywacji, brak weny.
Podaje wam nowy kontakt do mnie
klik ----->  Twitter
Dajcie FOLLOW, piszcie i pomagajcie!
Pozdrawiam - EveryCalm

wtorek, 16 lipca 2013

Rozdział 27

      Zatrzymałam się pod domem Harrego, tego właśnie potrzebowałam. Najbliższego przyjaciela. Sam siedzi w Dubaju, Alex w Mediolanie, a ja tutaj. Dotarło do mnie że skończyła się boska sielanka. Nadszedł czas, którego tak się bałam. Musze porzucić wszystko by wychować dziecko, jeszcze sama jestem młoda. Przez głupi mój wybryk znalazłam się w tej sytuacji. 
      Wyszłam z samochodu przyjaciela i wzięłam ze sobą fotelik z dzieckiem oraz torbę. Szybko podbiegłam do drzwi i mocno jak tylko mogłam kopnęłam je, od razu się otworzyły, a przed nimi pojawił się filet. Wpuścił mnie do środka torbę rzuciłam w korytarzu, Izzy zaniosłam do salonu i położyłam na sofie w kształci litery L.
      - Gdzie się podziewałaś? – zapytał brunet, biorąc ode mnie bluzę. Niby to tylko z samochodu do domu ale i tak nie było na mnie suchej nitki. – Wszyscy się zastanawiali gdzie się podziewasz. Ale jako dobry przyjaciel nic nie powiedziałem.
      - Dziękuję ci Harry – powiedziałam i rzuciłam się mu w ramiona, właśnie dopiero poczułam ze przez moje ciało przepływa zimno. 
      - Idź może zmień ubrania i umyj się – powiedział odsuwając mnie od siebie, posłałam mu krzywe spojrzenie. – Albo rób co tam chcesz a ja może skocze na jakieś zakupy skoro już tu jesteś?
       - Ok. no dobra – powiedziałam idąc do salonu do córki. – Styles – warknęła do kolesia. – Kup z 6 win, pare paczek chipsów i może 4 litry lodów, smaki wybierz. A ja zamówię chińszczyznę. 
       - Mała, czy ty zamierzasz się upić? – zapytał poruszając zabawnie brwiami.
       - A jeśli tak to co? – zapytałam podchodząc i wieszając się na jego ramieniu. – Idę do łazienki, pilnuj Izzy. – Rzuciłam i zdjęłam bluzkę rzucając ją za siebie prosto pod nogi kędzierzawego.       Weszłam na 3 pierwsze schodki prowadzące na piętro i ściągnęłam buty, potem weszłam kolejne trzy i rozpięłam swoje spodenki po pokonaniu dwóch schodków zleciały ze mnie.  Zostałam w samych majtkach i staniku. Zaczęłam iść seksownie z uśmiechem na ustach. Harry szedł za mną. Szybko znalazłam się przed drzwiami jego łazienki, wtedy zrzuciłam stanik. Weszłam do pomieszczenia i zatrzasnęłam za sobą drzwi, lecz Harremu to nie przeszkodziło. Wszedł za mną, pociągnął za moje majtki rozrywając przy tym moją różową koronkę. Wstrzymałam oddech, wiedząc że właśnie w tym momencie mógłby mnie posiąść. Chce tego, chce aby wziął mnie tutaj, na podłodze, na krześle, na zlewie, pod prysznicem, w wannie. Chcę aby jego mocny i twardy fiut wbijał się we mnie ostro. 
      Haroldowy przyparł mnie do zimnej ściany i przywarł do mnie, na brzuchu czułam jego erekcję, uśmiechnęłam się słodko, wiedząc jak bardzo to na niego działa. Byłam trzeźwa wiedziałam co robię, ale nie wiedziałam dlaczego to robie. Nachylił się nade mną, aby pocałować, lecz lego usta nie powędrowały do moich. Zaczepiły się na moim uchu. 
      - Nie mogę – wysapał i odkleił się ode mnie, stałam przed nim cała naga, nagusieńka. Podszedł do wanny i odkręcił wodę. W łazience automatycznie pojawiło się dużo pary. Z podgrzewacza zdjął ręcznik i powiesił mi go na haczyku. Do wanny nalał dużo płynu do kąpieli, by powstała zajebiście pachnącą lilią piana. Nachyliłam się nad wanną i dotknęłam wody. Gorąca, ale mi to nie przeszkadzało. Wolałam kusić Stylesa. Wypięłam tyłek, za co dostało mi się klapsa.  Szybko się wyprostowałam i zaczęłam się śmiać a świr razem ze mną. – Oh Stella Stella jak zawsze chętna. – Za to dostał ode mnie w policzek.
      - Wyjdź ty stąd lepiej i pilnuj moją córkę – Warknęłam. Po chwili uśmiechnęłam się, wiedziałam że, jak położyło się Izzy spać przez jakiś czas będzie spokój. – A może dołączysz? – zapytałam, wiedząc że nie odmówi. Powoli weszłam do wody, wanna duża bez problemu byś my się zmieścili. 
      Obserwowałam jak Harry zdejmuje koszulkę odsłaniając swoje wytatuowane ciało, spojrzałam na jaskółki, nie dobrze mi się robiło na ich widok. Kiedyś go zdołam namówić aby usunął je laserowo.  Na rękach miał inne bezsensowne tatuaże za cholerę nie wiem po co je zrobił. Nie będę się go o to wypytywać ma dopiero 19 lat a już i tak wszystko zmarniało. 
      Podziwiałam jego mięśnie na brzuchu, kiedy nie patrzył, akurat pozbywał się zawartości swoich spodni, pieniądze, chustka, telefon. Potem zaczął siłować się z rozporkiem i guzikiem jak zwykle nie można było otworzyć, nie tracąc czasu po prostu go rozerwał. Jego dłonie powędrowały w dół i zrzucił z siebie okrycie razem z bokserkami. Wyglądał cudownie… Wszedł do wanny zrobiłam mu miejsce by usiadł za mną. 
      - Jak wycieczka się udała? – zapytał obejmując mnie ramionami, oparłam się o jego klatę. Jego ton głosu był podejrzany, chyba gotowała się nie miła rozmowa. Nie mogłam spojrzeć mu w oczy.
      - A jakoś żyjemy jak widać – powiedziałam delikatnie, 
      - Stello? – zapytał, jęknęłam na ton jego głosu, taki oskarżycielski. – Kto to Jonathan?
      - Boże – zesztywniałam. Skąd on wiedział? Myślałam ze uwolniłam się od niego już dawno temu. Jonathan to przeszłość.
      - Pytam się ciebie – warknął. Zepsuł wspólną kąpiel. 
      - Skąd o nim wiesz? – wystraszyłam się. To było bardzo dawno temu i nie będzie mie prześladować. Odwróciłam się twarzą do lokersa. Jego oczy darły się na mnie. Nadszedł czas bym mu powiedziała. Ale boję się. 
      - Najpierw powiedz mi co to za jeden – warknął. Jego mięśnie się napięły, oddech stał się głęboki jakby próbował opanować gniew. Czy to przez to że nie chce ujawnić swojej przeszłości?
      - Nie mam zamiaru o tym rozmawiać – powiedziałam z trudem powstrzymując łzy. – Kiedyś ci o tym powiem, ale jeszcze nie teraz. Nie jestem na to gotowa.
      - Więc ja tobie nie powiem skąd się o tym dowiedziałem. – Powiedział delikatnie mi do ucha. Z moich oczy poleciały łzy. To nie jest miłe wspominanie tego skurwiela Jonathana.  Rozpłakałam się jak małe dziecko. – Stello, przepraszam. – powiedział w moje włosy i pocałował mnie w czoło.
      Wtedy poczułam ból w podbrzuszu, wszedł we mnie, był twardy a zarazem taki delikatny i miękki, taki jakim go pamiętałam. Uśmiechnęłam się mimowolnie, wiedziałam że nie zrobił tego specjalnie, to ja wierciłam się. Ciepła woda poskromiła ból, zrobiło mi się bardzo gorąco i ciasno. Syknęłam aż. Odwróciłam głowę i spojrzałam na Harrego, oczy mu błyszczały. Od dawna nie widziałam w nim tej iskry. Przewiduje że nawet nie pojawiła się kiedy miewał intymne spotkania z innymi panienkami. 
      - Jesteśmy przyjaciółmi – powiedziałam dysząc. On delikatnie wpychał się we mnie i wypychał, nie byłam chyba w pełni świadoma tego co się dzieje. Pożądanie uciskało mi kroczę i jego falusia. – Harry – jęknęłam. 
      Postanowił nieco mocniej ładować swoją erekcję w moją przednią szparę. Czułam na karku jego przerywany ciężki i ciepły oddech, który sprawiał że pojawiała się mi gęsia skórka. Lokowaty, postanowił mnie po prostu zerżnąć w wannie. Okręcił mnie twarzą do niego, tak ze siedziałam na nim okrakiem, nogi miał gięte i rozszerzone, tak ze dotykały ścianek wanny. Pociągnął mnie za włosy odchylając moją głowę do tyłu. Wpił się mocno z pożądaniem, tęsknotą i wściekłością w moje usta. Ledwo byłam w stanie oddawać mu pocałunki, strasznie zachłanny z niego facet i nie nasycony.
      Jego lewa ręka powędrowała do mojej muszelki, bezwstydnie i mocno pocierał moją łechtaczkę kciukiem, jego wskazujący i środkowy palec warował do mojej jaskini. Ach pożądanie, co potrafi zrobić z człowiekiem. Oderwaliśmy od siebie usta i spojrzeliśmy w oczy. Na jego ustać zagościł cwaniacki uśmiech. Poczułam jak jego palce mocno i brutalnie wchodzą ze mnie, nie sprawiało mi to bólu, tylko przyjemność. Moje dłonie mocno objęły jego kutasa, oboje głośno jęknęliśmy. Zaczęłam poruczać nimi szybko, tak szybko jak tylko mogłam.  Stawał się coraz grubszy i dłuższy, widać było na nim żyłki. Cieszyłam się że sprawiam mu tym przyjemność. W usta wziął moje sutki, zaczął je mocno ssać, jeszcze głośniej zaczęłam sapać dyszeć, i wydawać z siebie cichsze jęki. Bałam się, że ktoś nas usłyszy, Wiedziałam ze nikogo nie ma tu prócz nas i Izzy śpiącej na dole, ale jednak miałam lekkiego stracha. Zawyłam nagle jego zęby zacisnęły się na moim sutku.  Potem oderwał się od moich piersi, puścił moje włosy i zaczął je delikatnie masować na zmianę. Zawyłam jeszcze głośniej, spojrzałam w jego oczy biły dla mnie nieznanym dotąd ciepłem. Nie wiedziałam co to oznacza, ale teraz nie zamierzałam się tym przejmować. Liczył się on i nasza zabawa, przyjemność. Nasz raj.  Harry przestał masować moją łechtaczkę i wyją ze mnie palce, klepną mnie żartobliwie w tyłek, a ja pocałowałam go mocno, on niestety przerwał pocałunek.
       - Zamierzam cię teraz wypieprzyć – powiedział swoim seksownym głosem w którym słychać było chrypkę.
Wskazujący palec wsadził mi w tył i strasznie szybko zaczął mim poruszać, jęknęłam głośno, a raczej krzyknęłam „OH TAK!” . Jego chuj brutalnie zaczął się we mnie poruszać, cały długi nie miłosiernie we mnie wchodził. Uniosłam się i opadałam na niego. Co chwile darłam ryjca, Harry też. Oh uwielbiam go i jak bzyka. 
       - O FUCK! – wrzasnęłam czując że zbliża się orgazm, cała zaczęłam drżeć. 
       - Jeszcze nie skarbie – wysapał. Czułam że nie wytrzymam nie mogłam powstrzymać tego. Aż wystrzeliłam z głośnym warknięciem. Ciężko mi było, z oczu spłynęło mi kilka łez, orgazm był bardzo intensywny. Harry musiał bardzo tęsknić za seksem lub za mną. – Stello - powiedział ostro. 
      Ach dominacja, nie było to w jego stylu ale teraz miałam to w dupie. Ahhh chociaż nie to raczej on wszedł w moją dupę. Pchał głęboko swoją całą długością. Byłam wymęczona po pierwszym orgazmie, drugi chyba by mnie zabił. Chociaż właśnie mnie olśniło. On możliwe ze chciał dojść równo ze mną. Wiec pomogłam mu sama nabijałam się na niego jęcząc niemiłosiernie głośno, wiedząc ze za chwile obudzi się moja córka. Otworzyłam oczy, usta mu zadrżały, oczy pociemniały ale były łagodne, krzyknęłam. On rozlał się. Nasze płyny zmieszały się ze sobą, a wtedy rozległ się głośny płacz. 
      - Izzy – szepnęłam. Chciałam już wstać gdy bzykacz (gdyż nie mogłam znaleźć odpowiedniejszego określenia) zatrzymał mnie. 
      - Ja pójdę – powiedział cicho. I wstał, wyszedł z wanny.     Otrząsnął się jak piesek wziął ściągnął jeden ręcznik z podgrzewacza wytarł sobie nim pierś prowokująco. I uśmiechnął się – Jesteś dla mnie jak… - urwał o czym myśli?. – jak siostra lesba
      - No dziękuję bracie geju – powiedziałam zła. Wydymał  mnie a teraz uważa mnie za siostrę lesbę. O nie – Czy przez ostatnie półtora roku pieprzyłeś swoją siostrę? Nazwałeś ją lesbą? Dopiero co pieprzyłeś mnie a teraz?! Teraz zachowujesz się jak chuj! – warknęłam. – Przez ciebie moje dziecko płacze.
      - Spokojnie. Uspokój się – powiedział cicho. – Wcale tak nie myślałem. Wyjdź z wanny wytrzyj się ubierz jakieś moje rzeczy i zejdź na dół a ja idę się zająć małą. – powiedział zawieszając sobie ręcznik na biodra. 
      Posłałam mu mrożące krew w żyłach spojrzenie on po prostu wyszedł swoje wszystkie rzeczy zostawił w łazience. Fajnie. Wyszłam z wanny ale wcześniej opłukałam się i szybko podmyłam się w miejscach intymnych. Otarłam się ręcznikiem i zawiesiłam go na swoim ciele. Usiadłam na muszli i sięgnęłam po telefon Hazzy. Wpatrywałam się myśląc co ja takiego co zrobić. Poczytać smsy? Zobaczyć zdjęcia? Bilingi? Nie, nie będę nic patrzeć.
      Odłożyłam telefon, wytarłam się i poszłam do Harrego sypialni. Była ładna czarno biała trochę niebieskiego bym tu dała ale nie ja tu mieszkam. Otworzyłam szufladę, skarpetki, nie tego nie chce. Otworzyłam kolejną, gacie. Ubrałam bokserki Harrego potem podeszłam do szafy były w niej ładnie poukładane rzeczy aż nie mogę uwierzyć że Styles to zrobił. Na 100% przyłożyła do tego swoją rękę kobieta. Nie Anne ona by mu wszystko inaczej poukładała. Harry ma sprzątaczkę? O ja pierdole. Wyjęłam niebieska koszulkę z napisem Star i jakimś skomplikowanym logo. Usłyszałam na schodach kroki i głosik mojej małej. Gaduła z niej gdy dorośnie trzeba będzie ciągle do niej gadać bo inaczej się nie zamknie. Ubrałam jeszcze na szybkiego szare dresy ze ściągaczami na dole nogawki.  Nie jestem pewna tylko czy na dobrą stronę. Zamknęłam szafę a za mną stał Harry z Izzy. 
      - Idź do mamusi – powiedział Harry dając mi dziewczynkę na ręce i uśmiechnął się słodko.  – Jak się czujesz? – zapytał wiedziałam o co pyta.
      - Jak wytarta szmata – powiedziałam trzymając i kołysząc dziewczynkę by troszeczkę się uspokoiła z gadaniem. 
      - Przepraszam, ja nie wiem skąd to się…. – nie mógł znaleźć odpowiednich słów mamrotał coś sobie pod nosem, byłam dość blisko a i tak nie dałam rady usłyszeć chociaż słowa. 
      - A z resztą nie ważne – powiedziałam. I odwróciłam się w stronę drzwi. Chciałam jak najszybciej wydostać się z tego domu. Do siebie miałam ok. 30 minut drogi Londyn duży a Harry mógł by bliżej mnie mieszkać bym na piechotę wróciła.  Harry złapał mnie za ramie. Odwróciłam głowę. On wpił się z pocałunkiem w moje usta, poczułam że ma mokry policzek. Otworzyłam oczy nie przerywając całowania, po twarzy spłynęła mu łza. Oderwałam się od niego.  – Harry, ja się nie gniewam. Naprawdę nie masz się o co martwić. – powiedziałam to szczerze nie chciałam go martwić. 
      Wyszłam z sypialni Stylesa i zeszłam na dół, do salonu. Włączyłam telewizor , znalazłam jakiś program z bajkami. Posadziłam małą na kanapie, a ona od razu wyłączyła się na widok bajeczki. Miałam spokój dopóki nie zrobi się głodna. Z torby wyciągnęłam butelkę i mleko w proszku, poszłam do kuchni. Grzebałam po szafkach wyciągnęłam wszystko co było mi potrzebne i nastawiłam wodę. Postanowiłam włączyć radio, które stało w kuchni na półeczce obok parapetu. Znalazłam stację Hot Heart i usłyszałam dźwięki mojego kochanego zespołu Aldelitas Way – I Can Tell. Znam ten zespół osobiście, chłopacy są ekstra, miałam okazję z nimi pracować.  Ich piosenki trafiają w sedno mogę przy nich płakać, śmiać się. One przedstawiają sceny ludzkiego życia, mojego życia, życia chłopaków, ich znajomych, rodzin, a nawet przypadkowych osób mijanych na ulicy. Odzwierciedlają uczucia, pomagają przetrwać ciężkie chwile. Na ich piosenkę wpadłam przypadkiem, będąc w wytwórni usłyszałam ich kawałek spodobał się i stałam się ich wielką fanką. To nie są kolejne osoby które  śpiewają o zdobyciu laski i o tym jacy to są szaleni. Oni śpiewają o życiu, niewiele jest takich artystów, za co bardzo im dziękuję. 
      Zalałam wrzątkiem mleko i wstawiłam do zimnej wody by je ostudzić, zerknęłam w telefon nieodebrane połączenie od Alex, jej dawno nie gadałyśmy. Postanowiłam oddzwonić. Jeden sygnał… nic… drugi… nic… trzeci… nic… czwarty…coś.
      -  Stella! – warknęła dziewczyna. – Zamierzałaś odebrać? 
      - Właściwie to nie słyszałam telefonu, dźwięki wyłączone .- powiedziała, usłyszałam głęboki oddech, a raczej kilka. – Co się stało.
      - Zayn – odpowiedziała krótko.
      - Co ci zrobił? – prawie krzyknęłam,, ze Izzy odwróciła w moją stronę swoją małą główkę, posłałam jej buziaka, a ona wróciła do oglądania bajki. 
      - Kumasz ten dupek mnie napastuje – krzyknęła. Jej złość była bardzo wyczuwalna…
      - Czekaj, Zayn jest we Francji?! – warknęłam, kurde nie wiedziałam ze az do tego się posunie. Alex już nie jest taką nie pewna dziewczyną jest kobietą pracującą.
      - Tak jest, od tygodnia. Ja pracuję musze przygotować pokaz, a on mi przeszkadza, nachodzi, wysyła kwiaty, czekoladki, nachodzi w domu, dzwoni, kazał zawiesić zajęcia na uczelni, ale go wygonili. Włączył alarm pożarowy,  miałam ustny egzamin to znaczy zaliczenie, a tu nagle mi na głowę pada ze spryskiwaczy. 
      - LOL – krzyknęłam.
      - Ty się głupia nie śmiej – nadal się śmiałam, oj biedny Zayn. Biedna Alex hahah ja szczęśliwa.
      - Mam ci pomóc? – zapytałam, usłyszałam ciche „Kurdeeee” 
      - Właśnie przysłał mi kotka – wyjaśniła. Głupi Malik, jemy tylko odciąć jaja i wepchnąć do uszu!. – Stella! Zrób coś! – warknęła.
      - Akurat nie przepadam za kotami, ale Harry je uwielbia możesz go..
      - Nie o kota tu chodzi a o tego kurewskiego Malika. – powiedziała załamując się, uwielbiam ją denerwować. – Masz może jakieś znajomości w Mediolanie?
      -  Znajomości mam. Ale brak do mnich kontaktu. – powiedziałam i na chwile zapadła cisza. – Harper
      - co Harper ma do tego? – zapytała. Jezu teraz ona mnie załamuje.
      - Przyślę do ciebie Harpera – powiedziałam z powagą, przypomniałam sobie o butelce z mlekiem. Wyjęłam ją z wody wytarłam ściereczką i postawiłam na blacie. – Alex Zayn boi się Harpera. Nie chcesz spotkać się z przyjacielem? On z chęcią wyrwał by się z uczelni jak to mówi „Głupia medycyna”. 
      - A ty przylecieć nie możesz? – zapytała z nadzieją.
      - A z kim na Izzy zostawię? – zapytałam a tu cisza odpowiada. – Mogę cię tu ściągnąć.
      - No dobra – powiedziała trochę uradowana. – A co jak Malik poleci za mną?
      - Spokojnie przyślę po ciebie prywatny samolot, a potem możemy we dwie pojechać na wycieczkę, Sam gdzieś sobie siedzi na tropikach chyba.  
      - A nie w Dubaju? – zapytał.
      - No właśnie mowie że na tropikach 
      - Jak ty maturę napisałaś? Dubaj na tropikach? – Załamuję ją wiem to. Moja inteligencja nie jest taka głęboka, ale mnie to nie obchodzi. – Zachowujesz się jak blondynka.
      - Brunetka się odezwała – rzuciłam. – Idę karmić Isabelle. Pogadamy innym razem.
      - Jasne – powiedziała już w nieco lepszym nastroju J. Rozłączyłam się. 
      Poszłam do salonu Izzy się sfajdała w pieluchę, to chyba ze szczęścia przez te bajki. Wyciągnęłam z torby pieluchy, kremik i matę do przewijania. Ściągnęłam śmierdzącą, brudną pieluchę i założyłam małej nową. Harry przyszedł w sam raz gdy myłam sobie ręce.  Posłał mi szeroki uśmiech który odwzajemniłam, wtedy moim ciałem zawładnęło coś dziwnego podeszłam i pocałowałam Harrego eh, nie protestował, zdawało mi się ze mu się to nawet podoba. Tak jak mi. Nieee … Dość… Oderwałam się i zrobiłam 2 kroki w tył. 
      - Gej – prychnęłam. Wystarczyła tylko chwila nieuwagi by on przyciągnął mnie do siebie. Pocałował mocno, a zarazem tak subtelnie, delikatnie. 
      - Chciałabyś – powiedział i podszedł do lodówki. Ja chwyciłam butelkę z blatu i poszłam do salonu. Usadowiłam się wygodnie w fotelu,  w TV włączyłam muzykę. Izzy wzięłam na kolana i zaczęłam karmić córeczkę. Patrzyłam się jej z uśmiechem. Gdy ciągała smoka od butelki też się uśmiechała, ze mleczko wypływało jej na pieluszkę.  Wtedy była inna taka podobna do Harrego jej oczka nie były niebieskie, były zielone i duże. Zacisnęłam mocno oczy. Nie to przecież nie możliwe. Miałam okres, i zabezpieczyliśmy się. Otworzyłam oczy, Izzy wpatrywała się we mnie swoimi „kolorowymi oczkami”. 
      - Harry – odezwałam się do chłopaka który stał w kuchni i grzebał po szafkach – Co robisz? 
      - Sprawdzam co muszę kupić – odpowiedział. – Muszę zrobić zakupy.
      - Okej – odpowiedziałam miło. Zbyt miło on dobrze mnie znał lepiej niż ktokolwiek, wiedział ze coś jest nie tak. Tylko czy na pewno powiedzieć mu o czym teraz myślę? 
      - Stell, co jest? – spojrzał na mnie wyczekująco.
      - Isabelle ma ładne duże oczka w tym momencie wyglądają na zielone. – Harry spojrzał na  mnie z tym swoim wyrazem twarzy . Czy on wiedział co mam na myśli? Podszedł do mnie. Pustą butelką odstawiłam na podłogę. – Patrz – powiedziałam. Nachylił się nad małą, następnie usiadł na kanapie. Dzielił nas czarny stolik kawowy. Jego mina była stężała.
      - Myślisz ze Izabelle jest moja córką? – zapytał ze strachem w oczach, akurat mała zasypiała. Co mam mu odpowiedzieć, nie chcę aby ona była jego córką też nie chce by to było dziecko Niella.
      - Nie wiem. – rzuciłam i wstałam kołysząc małą na rękach. -  Chyba nie, ostatnio zauważam ze coraz mniej jest do Nialla podobna. Bardziej do mnie, tylko ma jaśniutkie oczka.- pocałowałam dziecinkę w czółko. – A ty miałeś jechać  na zakupy – przypomniałam.
      - Tak masz racje kobieto pracująca – uśmiechną się ciepło. Pokazałam mu środkowego palca a on wysłał mi całusa. To dziwne Harry Styles wysyła całusa. Eh mogę się przyzwyczaić.
      Styles wziął portfel i kluczyki od auta, skoczył szybko do kuchni po listę zakupów i wyszedł. Zostałam sama u niego w domu. Izzy spała, położyłam ja na kanapie, dookoła obłożyłam poduszkami by nie spadła . Harry zawsze w garażu miał zgrzewkę z piwem.  Z torebki wyjęłam elektroniczną nianię . Drugą wzięłam ze sobą przypięłam do gumki od dresów, narzuciłam na siebie swoją bluzkę zapasową a na to czarną kurtkę. Ubrałam buty i wyszłam z domu do garażu, był wysprzątany, w to że Hazza sprząta garaż oczywiście mogłam uwierzyć. Pod ścianą stały półki z konfiturami, Anne się postarała. Po drugiej stronie narzędzie, rowery, wózek dziecięcy? Harry się przygotował na długie odwiedziny. Super. Uśmiechnęłam się. Było tam więcej klamocie ale nie chciałam na nie patrzeć zobaczyłam piwo  Calsberg. Wzięłam dwie butelki i  wyszłam z garażu. Usłyszałam że ktoś mi.. to znaczy mu chodzi po doby brama była otwarta i nikogo nie widziałam. Z wrażenia spadła mi niania  elektroniczna a wtedy gdy podnosiłam zobaczyłam go. Ja pierdolę, a obok kobieta ok. 43 lat ludzie wariują. 
      - Hej, gdzie Harry? – zapytał ten debil Horan. KURWA.
      - Pojechał, potem wróci – powiedziałam przyglądając się babie.
      - To jest Londa – przedstawił swoją pofarbowaną na złoty blond towarzyszkę. Fuj. Weszłam do domu i stanęłam przed nim miałam ochotę go uderzyć, a ją wziąć za włosy i jej mordą wyszorować chodnik. – Moja kochanka – powiedział po namyśle. Nie to nie jest Niall którego znałam on się zmienił gdy nie było mnie. Stał się ruchaczem? Poprawiłam sobie włosy.
      - Wyjdź - powiedziałam wrogo. On nie czekając na nic wyszedł ciągnąc za sobą pannę dziwę ubraną w czarną lateksową bluzkę i czerwone spodnie. Chuj z niego.
      Zatrzasnęłam za nimi drzwi, całe szczęście Izzy się nie obudziła. Otworzyłam piwo i wypiłam w jakieś 5 minut. Przy okazji napisałam do Harrego smsa by zaopatrzył się w wino Carlo Rossi Sweet Red. Uwielbiam słodkie wina. Parę paczek chrupków ok. 10 i 2 litry owocowych lodów. Karry wiedział czemu znał mnie. Odpisał tylko 
 
„Tak jest, J zaraz będę trzymaj się tam. W domu porozmawiamy”

 
      Nie wiem czy chcę rozmowy, ale zdecydowanie chcę się dowiedzieć o co tu do kurwy nędzy chodzi i czemu Niall chodzi z taka stara baba moja matka jest młodsza!. Usiadłam sobie na kanapie obok córki, śpi jak aniołek, ale nie Niella, tylko mój. Nie oddam jej nigdy! 

_____________________________________________________________________________
Tak wiec mamy kolejny rozdział. 
Przepraszamy, za długie oczekiwanie i ze jest krótki. 
Bardzo prosimy aby każdy czytający wyraził swoją opinię w komentarzy. 
Dziękujemy ze z nami nadal jesteście. 
KOCHAMY WAS.

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Wstęp (rozdział 26)


      Wiał ciepły letni wiaterek. Stella skrzyżowała ramiona i wpatrywała się w wodę. Chwilę temu kilka osób spacerowało brzegiem oceanu ale widząc chmury czym prędzej się oddaliło. Zauważyła  że na plaży została tylko ona i Isabelle jej córeczka. Ocean odbijał kolor nieba, delikatnie niebieski, miejscami ciemniejszy. Fale wciąż rwały się do brzegu. Ciemne chmury robiły się większe, pojawiła się mgła. Dziewczyna czuła się inaczej, tak jak kiedyś, przed laty, tak jakby jej wcale nie było, jakby po prostu śniła. 
      Przyjechała tutaj z rana, podróż wyleciała jej z głowy, przyjechała samochodem Harrego. Postanowiła że nie zamierza zostawać tutaj na noc. Wzięła torebkę na ramię, a dziewczynkę na ręce, poszły w stronę samochodu. 
      Zapiąwszy dziecko w foteliku usiadła na miejscu kierowcy, z torebki wyjęła list przypominający fragment tekstu z pamiętnika. Opisała w nim swoje życie z myślą że ktoś go odczyta i pomyśli nad trudnymi krokami które stawia. Zapisaną kartkę włożyła do butelki. Zamknęła ją szczelnie i położyła sobie na kolanach. Jechała wolno by dojechać do punktu widokowego, z którego mogła wyrzucić butelkę z listem. Zatrzymała się, padał deszcz, otworzyła okno i zamaszyście wyrzuciła butelkę do wody. Odjechała.
      Droga z Dover do Londynu była ciężka. Pogoda dawała się kierowcom we znaki. Każdy się spieszył by do jechać do celu. Tylko nastolatka spokojnie jechała nie przejmując się otoczeniem. Miała wyrzuty sumienia, żałowała tego pierwszego spotkania. Przy dźwiękach Adelitas Way zaczęły płynąć potoki łez. Chciała cofnąć czas by nigdy się nie poznali. Szkoda, nikt nie wynalazł machiny do przeniesienia się w czasie. Życie nie jest bajką, nie zawsze wszystko układa się w najlepsze. 
      Dojeżdżała do Londynu, deszcz nie ustawał, korki ciągnęły się przez całe miasto. Dziewczyna nie chciała wracać do domu, nie teraz. W tym momencie potrzebowała przyjaciela. Jedynego mężczyznę, jaki poznał ją w całej okazałości, przy którym wszystko staje się inne. Potrzebuje Harrego. Te nieznane uczucia, do Nialla ulatniają się powoli przy Harrym. On jeden nigdy nie krzywdził jej. Ale kogo kochać jak nie ma sie na własność żadnego. 

________________________________________
Witajcie i oto mamy wstęp nowego rozdziału. 
Rozdział pojawi się niebawem 
a teraz zostawiamy was w niepewności.
Prosimy o duuuuuużo komentarzy.
Do niedługo :)

piątek, 14 czerwca 2013

Coś ważnego CZYTAJCIE!

Z tej strony EveryCalm 
Chciałabym wiedzieć czy jest jeszcze komu pisać bloga.
Pamiętam jego sławę sprzed roku.
A teraz są jeszcze jacyś fani?
Odezwijcie się pliska 
BARDZO TO WAŻNE
jest pomysł aby:
a. ZAWIESIĆ BLOGA
b. ZAKOŃCZYĆ/USUNĄĆ BLOGA.
JESTEŚCIE Z NAMI PISZCIE KOMCIE.
SERDECZNE POZDERKI :)

niedziela, 24 marca 2013

Rozdział #25



(Oczami Stelli)

      Minęło półtora roku od wpadki w Vegas. Ja, Stella w świecie muzyki zrobiłam szał. Przez 4 miesiące była trasa koncertowa po Europie i USA. Potem fani zauważyli, że przytyłam, postanowiłam odżyć resztę koncertów. Wzięłam roczny urlop. Tak naprawdę po niepamiętnej nocy w Vegas zaszłam w ciążę. Tak, ja i Nialler mamy 6 miesięczną córeczkę Isabelle, jest śliczna. Oczka ma po Niallu, jego nosek, cała reszta po mnie. Od razu widać, że jest ona jego córką. Nie wspomniałam o tym Niallowi, wie tylko Harry, moja rodzina, moja ekipa, menadżerka i przyjaciele. Dziwi mnie, że fani jeszcze się nie dowiedzieli, że mam córkę, lecz trzeba chyba się z tym ujawnić.
Z Isabelle zamieszkałam w domu pod Londynem, na obrzeżach jest spokojnie, mamy fajne podwórko i małego pieska. W czasie, gdy pracuję Isabelle zajmuje się moja mama, czasami też mama Sam i Alex. Myślę, że w końcu powinnam odezwać się do Nialla rozmawialiśmy często.  Od czasu gdy urodziłam nie odbierałam. Jestem ciekawa co tam u niego. Czy znalazł sobie kogoś. Musze się z nim spotkać.
Karmiąc Izzy siedziałam w salonie i słuchałam sobie Adele, mała usypia przy niektórych dźwiękach brytyjskiej piosenkarki. Karmienie przerwał mi dzwonek do drzwi, ciekawa kto to. Wsadziłam córeczkę do kojca z zabawkami i poduszeczkami. Poszłam otworzyć drzwi.
- Niespodzianka ! – krzyknęło dwóch osobników, Niall i Liam.
- Yyy... – byłam w szoku. Dopiero co myślałam o owym blondynie, a nagle stoi w moich drzwiach – Cześć – rzekłam wpuszczając chłopaków do domu. Od jakiegoś czasu Liam chodzi z Sam. Niestety, od dawna nie widziałam żadnego z 1D.
- Stella jak ty wyrosłaś. – rzekł Li, przytulił mnie na powitanie, a ja odwzajemniłam uścisk. – Słyszałem, że kariera się kręci, ale czemu urlop? – rzekł poruszając brwiami.
- Sam? – szepnęłam. On kiwnął głowa i mnie puścił.
- Wow  - westchnął Horan. – Ale się zmieniłaś. – przytulił mnie lekko, ale przytulasy przerwał jęk Izzy. Szybko pobiegłam do pokoju, chłopaki ruszyli za mną. Zapomniałam, że karmiłam maleńką. Wyjęłam dziecko z kojca, usiadłam na kanapie i usadziłam ją sobie na kolanach, wzięłam miseczkę z zupką dla dzieci i karmiłam dziewczynkę. 
- Kto to ? – zapytał Liam kucając przede mną, Niall usiadł obok mnie. – Ale podobna do naszego Horanka. – powiedział pieszczotliwym głosem i złapał rączkę Izzy. – Zobacz Niall, macie takie same oczy i nos. - powiedział, a ja przegryzłam wargę i skupiłam się na córce. - Może to twoja.
- Jaja sobie roisz? – zażartował Niall. Ale potem mina mu zrzedła, jakby przypomniał sobie Vegas. – On żartuje prawda? – zapytał patrząc na maleńką.
- Hehe – zaśmiałam  płytko. Wiedział, że ukrywam coś. – To jest Isabelle, Izzy poznaj wujka Liama i swojego tatę. – Niallowi szczena opadła. Liam już wiedział, gdyż moja przyjaciółka Sam musiała się wygadać.
- Czemu mi nie powiedziałaś? – zapytał, spojrzałam na Liama i podałam mu Izzy.
- To my pójdziemy na powietrze. – powiedział. Rzuciłam w niego kurteczką dziecięcą, którą ubrał mojej małej i wyszedł z nią do ogrodu.
- Wiesz czemu ci nie powiedziałam? – westchnęłam i kontynuowałam.- Ponieważ zaraz byś coś gadał i przyprowadzał ją do Louisa. On musi dorosnąć, w sumie już z rok go nie widziałam, ale wątpię by się zmienił.
- Ale powinienem wiedzieć, że mam córkę. – powiedział. – Bolało?
- Ale co? – zapytałam
- Rodzenie.
- Strasznie. – westchnęłam, ale jakoś potem zaśmiałam się.
- Przepraszam. – powiedział i złapał mnie za rękę. - Powinienem już dawno do ciebie przyjechać, nawet chciałem, ale twój tata powiedział, że teraz masz za dużo na głowie.
- On mnie tylko krył. Harry raz mnie odwiedził, mieliście jakąś przerwę świąteczną. 21 grudzień zobaczył, że jestem balonem i od razu się domyślił, że to twoje dziecko. Powiedziałam mu, że jeśli się komukolwiek wygada obetnę mu jaja i na koncercie rzucę mu  nimi w głowę.
- Nasz stary dobry Harry. – zaśmiał się Niall. – Kiedy się urodziła Isabelle?
- Możesz mówić na nią Izzy. – powiedziałam, on przytaknął. – 21 grudnia po tym jak Harry wyszedł nagle krzyknęłam, złapał mnie mocny skurcz i wody mi odeszły. On usłyszał mój krzyk, zaczął panikować, wbiegł do domu i zadzwonił po moją mamę. Ona kazała mu dzwonić po karetkę no i do szpitala pojechałam. A Harry wrócił do was.
- Stello jak by było jeszcze kiedyś jakieś dziecko to nie ukrywaj tego przede mną. – powiedział i uśmiechną się. – Masz może jakieś zdjęcia mojej córeczki? – podałam mu z komody album ze zdjęciami, zrobiłam odbitki gdyby chciał je.
 - Jeśli byś chciał możesz je wziąć, mam odbitki.  - powiedziałam, a on się uśmiechnął i mocno mnie przytulił. Mocno się w niego wtuliłam, bardzo mi jego brakowało. Jaki on męski na siłownię chodził.
- Z chęcią je wezmę. – powiedział. Potem się odsunął i wstał. Wziął mnie za rękę. – Mam pomysł, a może wyjdziemy z Izzy na spacer?
- Niee, jest wietrznie, jak się przeziębi sam będziesz do niej w nocy wstawał. - powiedziałam z udawaną złością. – A dokąd mamy iść ?
- Do mnie. – powiedział beztrosko. Nie odezwałam się tylko spiorunowałam go wzrokiem.  – No ej, idź po Liama niech spakuje małej jakieś picie i idziemy się przejść, a ty ją przebierz. – przewróciłam oczami
- A ty co będziesz robił? 
- Poszukam wózka. – wózek stał  przy drzwiach, pewnie chciał się nacieszyć zdjęciami Izzy. Poszłam do ogrodu, Liam kucał, a na jego kolanach była Isabelle. Liam pokazywał jej kwiatka.
- I co ? Nie pozabijaliście się? – zapytał wstając. Dziewczynka wyciągnęła do mnie swoje rączki gaworząc słodko, aż się zaśmiałam.
- Jest dobrze. Niall wymyślił sobie aby iść do niego. – powiedziałam, dałam buziaczka córeczce. – Twój tatuś to wariat. – powiedziałam, Liam się zaśmiał i weszliśmy do środka.
Pokazałam mu gdzie jest kuchnia, dałam dwie butelki. Do jednej kazałam zrobić mleko, do drugiej sok jabłkowy rozcięczony z wodą. Ja wzięłam Izzy, poszłam z nią do pokoiku i zdjęłam z niej ubranka i zmieniłam pieluch. Ubrałam jej blado różowe body, zielone rajstopki, sukieneczkę  z kotkiem z rękawem i jej różową kurteczkę, położyłam ją na chwilę na przewijaku. Wzięłam swoją mega wielką torebkę, wsadziłam tam puder dziecięcy do pupy, pieluchy, gryzaka, smoczek, body do przebrania, spodenki i bluzeczki. Wzięłam torbę na ramie i mała na ręce, zeszłam na dół. Niall i Liam już  stali z przyszykowanymi butelkami, biszkopcikami i wózkiem. Włożyliśmy Izzy do wózka, Niall był w niebo wzięty, że mógł prowadzić małą w wózku. Ja szłam obok, zrobiłam dwa zdjęcia tatusiowi i jego córeczce heh. Samochód Liama został na moim podjeździe. Szliśmy byliśmy już jakieś 1,5 km od mojego domu, czyli pół godziny drogi, jeszcze pół i będziemy w mieście. Liam bawił się w naszego fotografa, również fotografował mojego pieska, którego prowadziłam na smyczy. Horan i Payne co chwile się zmieniali w prowadzeniu dziecka, które smacznie spało. Gdy byliśmy w pobliżu miasta stało się coś czego żadne z nas nie przewidziało, luną deszcz, całe szczęście do wózka była folia przeciwdeszczowa.  Myślałam, że urwę głowę Niallowi, który namówił mnie na ten spacer. Lim mózgowiec zadzwonił po Harrego, aby przyjechał po nas i wykombinował fotelik da Izzy, albo jak to on mówi Belli. No to teraz zacznie się jazda. Podobno ma pożyczyć stary fotelik Lux i przyjedzie, ale zanim on przyjedzie ja wezwę taksówkę. No i jak to ja miałam rację szliśmy sobie moknąc i wspominając stare dobre czasy z Vegas, umówiliśmy się z Niallem, że nie powiemy jak powstała i w jakich okolicznościach Izzy. Na naszym spacerku znalazło się parę gości, którzy postanowili robić zdjęcia chłopakom. Ja nie mogąc na to patrzeć  wyszłam na ulicę i zatrzymałam taksówkę, wyjęłam dziewczynkę z wózka  i wsiadłam do taksówki. Liam z Niallem męczyli się ze złożeniem wózka. Dziwnym cudem udało im się rączkę złamać. Liam wsiadł do tyłu, a Niall do przodu, podał adres i jechaliśmy.  Szybko się jechało, pół godziny później byliśmy w domu Nialla, siedzieli już tam Louis z tą swoją wypindrzoną Elką. I Harry, on też tam był, jego samochód tam stał.
Niall ze swojej dobrej woli zapłacił, ja szybko wysiadłam i popędziłam do domu, Horan wziął ode mnie maleństwo i weszliśmy do środka, Liam chwila po nas dołączył. Tak trzasnął drzwiami, że Isabelle się obudziła. Zaczęła płakać, usłyszałam tylko krzyk Louisa:
- Dziecko! – krzyczał przybiegł i zamurowało go. – Stella? Niall czyje dziecko ty trzymasz?
- Moje. – powiedział i się  uśmiechnął  ciepło do mnie, a blondynkę pocałował w czółko. Louis stał tempo. Izzy nadal płakała, Niall poszedł z nią do swojego pokoju na górę, przy okazji zabrał moją torebkę. Liam poszedł za nim z wózkiem. Ja poszłam do salonu
- O, Harry.  - powiedziałam sarkastycznie, on zrobił przerażoną minę. – Co tam?
- Przepraszam ja.... – urwał, ja zaczęłam go ganiać, po całym domu, jak za dawnych czasów.
- Zabiję cię palancie! -  krzyknęłam oczywiście na żarty. W końcu go złapałam, opłaciła mi się siłownia po porodzie. Niall z małą  wrócił do salonu, usiadł na kanapie i karmił mają mlekiem, ale przydała by się kaszka, Harold by odpokutować zgodził się jechać po jedzono dla Izzy i jakieś tam rzeczy.
- Pasuje mu ojcostwo. – powiedziała Elka.
- Yhm – skierowałam w jej stronę. - Szkoda, że Lou nie pasuje.
- Ej! – warknął Louis. – Ale masz racje.
      Uśmiechnęłam się i usiadłam obok Nialla i cyknęłam mu fotkę, Louis ciągle pytał czy zgodzę się aby został ojcem chrzestnym. Potem była wojna, chłopaki oglądali bajkę, Izy spała na górze, razem z nią spał Liam. Chyba zmęczyło go noszenie wózka. Ja i Elka kłóciłyśmy się z chłopakami o zmianę kanału. Aż w końcu i tak Louis zepsuł telewizor.


******************************************************
      Tadam.. Jesteśmy w drugiej części opowiadania o Stelli i reszcie bandy.
Dziękujemy Wam wszystkim, że jesteście.
Nie zapomnijcie o komentarzach, które są dla nas bardzo ważne. Do następnego xx



wtorek, 19 marca 2013

Infornacje

PANIE I PANOWIE TO NIE KONIEC BLOGA...
BĘDZIE PISANA KONTYNUACJA TYLKO JUŻ BEZ NIEKTÓRYCH BOHATERÓW I NOWI SIĘ POJAWIĄ...
W NAJBLIŻSZĄ SOBOTĘ POJAWI SIĘ PIERWSZY ROZDZIAŁ KONTYNUACJI ALE JESZCZE NIE WIADOMO CZY NA TYM BLOGU CZY NOWEJ STRONIE  

poniedziałek, 18 marca 2013

Ostatni rozdział



(Oczami Stelli)
            Jestem w Vegas w pięciogwiazdkowym hotelu. Mam cudowny apartament, mimo że miałam  tylko okazję wejść i szybko się przebrać oraz zmienić makijaż. Nie miałam czasu na przegląd. Moje walizki zostały tam zaniesione przez przystojnego boya, wysoki blondyn i piękne niebieskie oczy aż... Grrr... Przypomina mi się Horan. Właśnie stałam w holu czekając na Tare, która załatwiała coś w gabinecie kierownika hotelu. Nie wiem czemu spojrzałam na prawo zobaczyłam tam... SAM!
- Sam! - krzyknęłam ile sił w płucach. Ludzie dookoła się na mnie spojrzeli, słodko się uśmiechnęłam i pomachałam przyjaciółce.
- Już przyjechałaś? - zapytała zdziwiona i rozejrzała się dookoła.
- Tak już jestem, ale jedno mnie zastanawia. - powiedziałam łapiąc z nią kontakt wzrokowy. - Co ty robisz w tym hotelu?
- Yyy.. no bo -  zaczęła się jąkać. Na jej szyi rzuciła mi się z oczy mała malinka.
- Kto ci to zrobił? - zapytała wskazując malinkę.
- Louis. - odpowiedziała krótko.
- A co on tu robi? - zapytała zdziwiona.
- No nie wiem - odpowiedziała cicho. - Myślałam, że to ty lub Harper go ściągnęliście tutaj.
- Niee... - odpowiedziałam przeciągając słowo. - A Harper nie ma Louisa numeru. - odpowiedziałam.
- Więc co go tu ściągnęło? - zapytała, ja tylko wzruszyłam ramionami. - Czekasz na kogoś? - zapytała.
- Tak, Tara poszła porozmawiać z kierownikiem hotelu.
- Uf miłego czekania, ja wracam do swojego hotelu. Ciekawe co tam z Alex. - powiedziała, ja się lekko zaśmiałam. Bardzo dobrze wiedziałam co tam z Alex. Nie powinnam tego mówić, bo mama zabrania mi rozmawiać na takie tematy.
               Znudziło mnie już siedzenie w holu, więc postanowiłam ruszyć swoją grubą tylną cześć ciała i poszukać gabinetu kierownika czy kogoś tam. Z tego co wiem, takie gabinety na pewno nie znajdują się na parterze. Ok... więc jedziemy windą do nieba.
            Wsiadłam do windy i wybrałam drugie piętro. Gdy się zatrzymała wysiadłam, a ona pojechała w dół. Przechadzałam się korytarzem wzdłuż i wszerz oglądając zajebiste plakietki na drzwiach. Czyli numerki pokoi i napis schowek oraz WC. Pod ścianą w rogach stały wielkie fikusy w doniczkach a obok kanapa. Usłyszałam głos dobiegający z kierunku, w którym jest winda. Nie wiedziałam co zrobić, więc schowałam się za fikusem, a widok miałam dobry, a osoby znajdujące się na korytarzu nie mogłyby mnie zobaczyć. Zobaczyłam Louisa wychodzącego z windy, rozmawiał przez telefon. I szczerzył się, postanowiłam podsłuchać trochę.
- Mała, jest w porządku. - powiedział szczerząc się niemiłosiernie, tak jak mój ojciec gdy coś kombinuje. - Już prawie u ciebie jestem... Tak, Tak... Już sobie poszła... Oj tam... Czego oczy niewiedzą temu sercu nie żal... - i się rozłączył. Nie mogłam uwierzyć w to co usłyszałam. Teraz wiem dlaczego mi się wydawało, że Louis jest jakiś dziwny. Podszedł do drzwi, które znajdowały się tuż obok kwiatka dużego, raczej wielkiego fikusa, za którym się schowałam... zapukał do nich. Ja cichaczem siedziałam i patrzyłam na to wszystko. Drzwi się otworzyły, postanowiłam wyjść z ukrycia. Ustałam za drzwiami tak aby Louis i jego tajemnicza panna mnie nie widzieli. Przez szparkę między drzwiami i zawiasami widziałam jak chłopak mojej przyjaciółki całuje jakąś brunetkę. Co za cwel, działa na dwa fronty. Dziewczyna dała mu szczoteczkę do zębów, którą zapomniał zabrać od niej. Jeszcze raz się pocałowali, pożegnali się, a ona zamknęła drzwi. Wtedy ja zrobiłam Lou zdjęcie... jego mina była przerażona.
- Hej - powiedziałam milutko, ale zarazem złowrogo. - Jesteś brudny, od czerwonej szminki. - powiedziałam, a on stał jak gdyby nigdy nic i gapił się na mnie jak na ducha. - Wyjaśnisz mi co ty robisz? Czy mam to zdjęcie wysłać do Sam? Wiesz... ona i tak by uwierzyła mi.
- Stella... - powiedział cicho... - Nie rób tego.
- Bo co? - zapytałam wściekle.
- Bo.. bo nie powinnaś się w to mieszać...
- Ciekawe, ale właśnie zdradzasz moja przyjaciółkę. A ta twoja reguła "Czego oczy nie widzą temu sercu nie żal" jest głupia. Nie wiem czy serio jesteś takim dupkiem, czy tylko udajesz, ale trzeba coś z tym zrobić. - powiedziałam i poszłam sobie w stronę windy.
- Stella, czekaj. - usłyszałam. Zatrzymałam się w połowie drogi. - Co ja mam zrobić?
- Powiedzieć jej prawdę. - rzuciłam tylko i weszłam do jadącego pomieszczenia. Wyszłam już w holu. Zobaczyłam tam Tarę. Chyba czekała na mnie.
- Gdzie ty byłaś? - zapytała zdenerwowana. - Ja tu od zmysłów odchodzę.
- Trzeba było  zadzwonić. - powiedziałam. - Przepraszam.
- No dobrze, ale telefon mi padł. - zaśmiałam się. Mnie poucza aby ładować, bo może zadzwonić, a ona sama nie robi tego. - A gdzie byłaś?
- Potem ci opowiem... Teraz chodźmy na tą sesję.. - miałam mieć sesję zdjęciową promującą coś tam. Ale nie wiem czy wypali , jeśli będą kazali mi zrzucić wdzianka obiecuję zabiję.



(Oczami Nialla)
            Właśnie jestem w Las Vegas, to znaczy przyleciałem dużo wcześniej, ale nie pojechałem prosto do hotelu tylko jeszcze do brata, który z Harperem wynajął sobie domek. Podobno zrobili niezły syf, a mojego brata jakiś pies chciał zgwałcić. Jezu, szkoda że mnie tam nie było. Ale cóż jest późno godzina 21.30 jestem w drodze do swojego boskiego apartamentu w najdroższym hotelu w Vegas, a ze mną Harper i Greg. Mamy iść na imprezę. Gdzieś wysoko chyba na ostatnim piętrze znajduje się mój apartament... Szybko znaleźliśmy się w windzie nacisnąłem numerek 15 i szybciutko znalazłem się na samej górze. Poleciałem biegiem do swojego pokoju 1567 no bo jakby to powiedzieć u chłopaków w domu dużo piłem. A jak się dużo pije to później dużo się wylewa. A Niall Horan to potrafi najwięcej. Pobiegłem do łazienki i szybko zdjąłem spodnie, uwolniłem swoje płyny. Rozejrzałem się po pomieszczeniu ubierając już swoje gatki. Coś mi w tej łazience nie pasowało, tylko co?
- Chłopaki! Chodźcie tu! - wydarłem się.
- Niall jeśli walnąłeś kloca, nie chcę tego widzieć. - odkrzyknął mój brat. Jest taki kochany, że mam ochotę go udusić.
- Nie srałem!.. Choć zobacz co tu jest!  - krzyknąłem. A MOI DRUHOWIE znaleźli się tuż obok mnie.
- Co jest? - zapytał Harper i szybko znalazł się obok mnie po chwili dołączył do nas starszy brat.
- Łazienka jest taka babska. - powiedziałem rozglądając się i rzuciły mi się w oczy perfumy od Coco Chanel i czarno różowy stanik. Harper i Greg spojrzeli się na siebie znacząco, pewnie to ich sprawka. - To wasza sprawka?
- Nie no co ty. - odpowiedzieli jednocześnie. Spojrzałem w lustro i zobaczyłem na wieszaku na ścianie znajomy mi t-shirt.
- Na pewno? - zapytałem mrożąc ich spojrzeniem.
- No dobra - odezwał się kuzyn mojej hm... no wiecie kogo. - To mój pomysł, ale wiesz chcieliśmy ci kawał zrobić jak się najebiesz w trzy dupy.
- Coś wam nie wyszło. - rzuciłem i wyszliśmy z łazienki. Wziąłem swoją marynarkę i portfel. Wyszliśmy z hotelu i limuzyną pojechaliśmy do najzajebistszego klubu w tym mieście... A muszę powiedzieć, że nawet Lady Gaga nie mogła do niego wejść. Bo wygląda na puszczalską dziwkę.
Pod klubem było pełno osób czekających w kolejce wyszliśmy z limuzyny i dopadło mnie stado paparazzi jeden a ochroniarzy to zauważył i bez żadnego zbędnego słowa wprowadził nas do środka torując drogę tym gnidom z aparatami. W klubie roiło się od ładnych kobiet od 18 do mniej więcej 30 roku życia. Gdzieś w tłumie mignęła mi tak jakby... chwila głowa Alex? Dobra to dziwne, ale pewnie to nie jest ona. Wszedłem w głąb tłumu który znajdował się przy barze odwróciłem się i zobaczyłem przy sobie tylko Harpera.
- Gdzie ten skurwysyn zwiał? - zapytałem mając na myśli braciszka.
- No zobaczył swoją koleżankę i pobiegł się przywitać - objawił mi brunet. To dziwne... już miałem się odwrócić i spojrzeć ale jakaś głupia panna przepychająca się przez tłum przed barem uniemożliwiła mi to. - Uważaj trochę - warknąłem.
- A spadaj koleś - powiedziała odebrała niebieskie drinki  i wycofała się. Patrzyłem do kąt idzie a gdy już zobaczyłem myślałem że zawału dostanę, tą dupę grubą i śmierdzącą wszędzie można rozpoznać.... Poszedłem do nich.
- Lou stary cześć - zaskoczyłem go gdy miział się z ową lafiryndą...
- Yyy.. no te... - wahał się. - Co tu robisz? - zapytał a ja nie zamierzałem tak łatwo odpowiadać, więc rozejrzałem się dookoła i znowu rzuciła mi się w oczy blond czupryna... Alex! To musi być ona, ale skoro tu jest. To...
- Wiesz, że jest tutaj Sam. - odezwałem się z wrogim uśmiechem. Wyciągnąłem telefon i cyknąłem przyjacielowi fotkę. Skoro ja nie mogę mieć dziewczyny, on też nie.
Poszedłem w stronę znajomej mi osoby, ale jak zauważyłem siedziała tam też moja była. No nic raz się żyje. Mam w dupie co sobie pomyślą Tommo na to zasłużył. Ale jak nie uwierzą, to mogą go zapytać, no bo jak dobrze wiadomo on nie umie kłamać. Nie wiem jak Stella to rozpoznaje, ale najwyraźniej mi też się to udzieliło. Kocham ją...
 Nie to znaczy... A co tam...
Gdy byłem już blisko dziewczyn ustałem przed nimi i wyciągnąłem w ich stronę telefon.
- Co chcesz? - zapytała Alex.
- No to spójrz - rzuciłem obie dziewczyny się przyjrzały uważnie.
- Teraz ty zaczynasz - odezwała się blondynka. Nie wiedziałem o co chodzi więc spojrzałem na Stellę która miała hmm uśmiech numer 4. Ten uśmiech jest boski, taki słodki, a zarazem diabelny.
- Miałam rację! - wrzasnęła uradowana wstała i dała mi buziaka, nie zdziwiła mnie jej reakcja. Ale ludzi wokół już tak.
- Ty wiedziałaś? - zapytałem zaskoczony podczas gdy obejmowałem piękną ramieniem.
- Tak - powiedziała i z ciasnej brokatowej torebki, kopertówki, wyjęła telefon i pokazała mi zdjęcie Tommo, oj nie ładnie.
- Nie ładnie Stello - rzekłem kusząco, wiem jak ona lubi ten ton podczas imprezy z alkoholem, ona się uśmiechnęła.
- Hej aniołki! - Alex pomachała nam ręką przed oczami.
- Co? - zapytałem,
- Wy wiecie, że zerwaliście?
- No wiemy - odezwała się Stell i usiadła na kanapie ja sobie spokojnie stałem.
- Ok., jak chcecie. -  rzuciła i spojrzała w lewo. - Uwaga, Sam idzie... Co robimy? Znaczy wy robicie, bo ja nie wierzę w to.
- Improwizujemy - powiedziała złośnica. To nie wróżyło dobrze.
- Co kombinujesz? - zapytałem, a ona się uśmiechnęła.
- Wiem, że już nie jesteśmy razem, ale to ważna sprawa rozbić związek Sam i Lou jako przyjaciele, powinniśmy jej to powiedzieć a nie ukrywać więc. Czy ten jeden jedyny wieczór będziemy ze sobą zgodni i mi zaufasz? - zapytała oj chyba coś wielkiego kombinuje.
- No ja ci ufam, zawsze ufałem. - wyszeptałam. Ale dwa ostatnie słowa mogłem sobie darować.
- W takim razie znajdź Tarę, jest to moja menadżerka - powiedziała.
- Ta baba, która na lotnisku kazała ci już iść? - zapytałem
- Tak ta sama, znajdź ją i powiedz że powiedziałam ci że źle się czuje upiłam się w 3, 4 lub nawet 6 dupy puściłam się z kimś i poszłam do hotelu piechotą, zacznie mnie szukać po mieście, a my będziemy mieli dość czasu by załatwić sprawę Lou i Sam. - powiedziała.
- Oj kochanie kombinujesz, bad girl - powiedziałem za lotnie i tak jakby mieliśmy się pocałować, byliśmy co raz bliżej, ale Alex to przerwała.
- Ej. - powiedziała.
- O Niall, część - rzuciła brunetka która chyba wyszła z łazienki.
- Cześć, no więc ja idę muszę coś załatwić. - powiedziałem szybko i zniknąłem w tłumie gości. Podszedłem do baru i zamówiłem sobie szklankę czystej.
- Stary, gdzie ty zniknąłeś? - zapytał mnie mój brat, no tak jestem tu z nim i Harperem prawie o tym zapomniałem. Wypiłem swoją wódkę.
- Spotkałem znajomą, chyba twoją kuzynkę, ładna, seksowna, brunetka, śpiewa.  Kojarzysz? - zwróciłem się do Harpera i szybko zwiałem.
            Nie chciałem aby wygłaszał mowę, ciekawe czy by to zrobił. Poszedłem w stronę damskiej WC... kolejka duża, ale raz się żyje. Wlazłem tam, słyszałem piski i wrzaski kobiet a raczej dziewczynek - dziwek . Masakra normalnie, otwierałem każdą kabinę i widziałem dużo rzeczy, których nie powinienem. Jakaś laska w pierwszej kabinie robiła sama sobie dobrze, w drugiej jakieś dwie laski jebały się, w trzeciej jakaś lafirynda dała sobie w żyłę, w czwartej nikogo nie było, a z piątej wyszła kobieta którą miałem znaleźć. Podeszła do umywalki i myła ręce.
- Cześć jestem Niall może mnie kojarzysz. - zacząłem spokojnie.
- Tak wiem kim jesteś, miło cię poznać, Tara - powiedziała podając mi rękę. Uścisnąłem i zacząłem opowiadać bajeczkę.
- Zauważyłem Stellę.. jest pewien problem zalana w trzy dupy, oczy czerwone jakby się naćpała, pieprzyła się w zakątku z jakimś kolesiem. Uf nie zdziwiłbym się gdyby zaciążyła. A no i poszła do hotelu piechotą... albo ten alfons ją podwiózł. - powiedziałem udając baaaardzo przejętego. Kobieta natychmiast wybiegła z łazienki. Ja poszedłem za nią. Widziałem jak kieruje się w stronę wyjścia.
Napisałem Stelli sms'a.

"Wybiegła cię szukać, co ty robisz?"

Po chwili dostałem odpowiedź.

"Gratuluję, umiesz zmyślać pysiek, spójrz w okno na górze"

            Pysiek? O serio musiała dużo wypić... Jakie okno? Rozejrzałem się po sali, nie ma tu cholernych okien. Jedyne co rzuciło mi się w oczy to kabina DJ'a. A tam nie kto inny niż Stella. Poszedłem do baru udając ze nie wiem o co chodzi...
- Niall? Do jasnej cholery gdzie ty chodziłeś? - zapytał Greg.
- Spokojnie bo ci żyłka pęknie powiedziałem i popatrzyłem w tłum, znalazłem Tomlinsona. Chłopacy gapili się za mną.
- Szybki on jest - powiedział Harper, ja się zaśmiałem.
- Nie wiecie może czemu akurat i dziewczyny jesteśmy akurat tutaj? - zapytałem.
- Co jakie dziewczyny? - zapytał mój brat.
- No Stella, Alex, Sam... - wymieniłem tam ci wyśmiali mnie.
- Serio myślisz że bym to zorganizował? - zapytał Greg
- No a to cb tak  ciągnęło do Vegas.
- No yyy... - zająknął się Harper. - Trzy razy BJ, kelner ale z lodem - wrzasnął i szybko odebrał drinki. Spróbowałem.
- Fuj - powiedziałem krzywiąc się.
- Przyzwyczaisz się jeszcze - zaśmiali się chłopacy.
- Debile z was - powiedziałem i piłem dalej. Zaczęło mi to smakować, co chwile zamawialiśmy następne kolejki ale nie tylko nam mój brat Harper i oczywiście ja próbowaliśmy podrywać laski, ale weźcie dziwki z nich dla nich może to i dobrze... A potem...




(Oczami Stelli)
            Czy to nie dziwne? Ja i Niall Horan o mało co a byśmy znowu się całowali? No to prawda wypiła trochę, albo nawet więcej ale myślę racjonalnie... chyba. Wymyśliłam sposób jak wykurzyć Tarę aby nie przeszkodziła mi w wypełnieniu planu zerwania Lou i Sam... Ale my podli hahaha... Kocham siebie. Kurde serio muszę być pijana. A co tam, to nic Właśnie jestem w pokoju u DJ'a cham nie chciał mi pożyczyć reflektora. Ale trochę nazmyślałam i jak się okazało to było prawdą. Powiedziałam że sprzedaje dragi dzieciakom i że podam go na policję... Nabrał się, ci ludzie serio są głupi, wystarczy tylko kilka słów wyssanych z palca, ale czego ja się spodziewałam toć to jest Vegas. Kiedy skończyła się piosenka 50 centa nachyliłam się nad puszczaczem muzyki. Facet wziął włączył światełko które od razu znalazło Louisa i tą jego pannę. Wiem Samantha może go teraz zabić.
            Wyszłam z pokoju DJ’a i wróciłam do przyjaciół i mojego byłego. Wszyscy siedzieli i gapili się na środek śmiejąc się co chwilę osz te dzieci. Nie ma to jak wredna Stella, alkoholu pragnę alkoholu...
- Harper, kochany mój kuzynku, skocz mi po jakiegoś drinka proszę – powiedziałam robiąc oczy ze Shreka.
- Sama nie możesz? – zapytał Niall
- W takim razie ty idź i mi kup – rzekłam wredno wyciągnęłam z torebki 50 $ - reszta dla ciebie, kup sobie też jak chcesz
- Ok. – rzekł i potykając się o ludzi poszedł do baru. Widziałam ze z kimś gada z jakaś blondynką i to taką „puszystą”
- Widzicie wy tego!- krzyknęłam wskazując Horana
- Ciiii – uciszyli mnie.
- Wiesz Stello, - zaczęła Alex. – To trochę podle nie powinnaś tego robić.
- I tak Louisa nie lubię - rzekłam spojrzałam z przyjaciółką w lewo stał tam zgniło zielony koleś z papierosem „MALIK”
- Co on tutaj robi? – zapytał Niall przynosząc mi drinka wzięłam i grzecznie mu podziękowałam zaczęłam powoli sączyć płyn ze słomki był troszkę kwaśny, ale doby.
- Może mam załatwić sprawę? – zaoferował się Greg
- Spadaj – prychnęła Alex.
- Ale to całkiem dobry pomysł – rzuciłam ciepło.
- Nie, nie denerwuj mnie koleżanko - powiedziała groźno blondynka.
- Jak chcesz - powiedziałam. – Idę tańczyć – powiedziałam i wypiłam do końca napój
- Idę z tobą- rzucił blondyn
- Ok. – zaczęłam kiwać się na boki stojąc w tłumie ludzi było gorąco.
            Muzyka była fajna trochę nie w moim stylu ale była całkiem nie zła co raz chodziłam z byłym po drinki widać już było po mnie że jest ich za dużo ale nie dawałam siebie tego wmówić, chciałam żyć, tańczyć, bawić się tak jak za czasów starych. Poczuła się nagle takk lekko tak jakby już nic nie było a potem.... brak czegokolwiek.


Następnego ranka..


.
            Wstałam z potwornym bólem głowy byłam naga podniosłam leniwie głowę i widziałam tylko pojedyncze promienie słońca przedzierające się przez szpary w zasłonie. Ktoś obok mnie leżał i chyba też się podniósł,
- Która godzina? – zapytałam przecierając dłonią oczy.
- Ok. 9 – powiedział zaspany męski głos, znajomy ten głos. O boże co ja zrobiłam?
- Niall? – zawołałam w szoku
- Stella!, co ty tu robisz?! – zajrzał pod kołdrę, on też był nagi.
- O kurwa! – wrzasnęłam... Chłopak aż się wystraszył. – Ja pierdole, ale ze mnie suka, dziwka kurwa. Kto mnie na taką wychował?
- Stella co się dzieje? –zapytał przerażony.
- To! – warknęłam pokazując mu palec serdeczny, a na nim obrączkę. On spojrzał na swój palec tam też widniała obrączka. -Wzięliśmy ślub!
- To nie możliwe.
- A jednak, idę się przebrać a ty wyjdź mi z pokoju – warknęłam.
- To raczej ty wyjazd z mojego pokoju
- Czekaj jak to twojego? TO mój!
- Mój! Chłopaki...
- UKARTOWALI TO, CO ZA GNOMY WREDNE! ZEMSZCZĘ SIĘ! – wstałam i już miałam wyjść ale...
- Jesteś naga! – krzyknął Horan grrr
- To mama cię nie nauczyła żeby nie patrzeć! – krzyknęłam wzięłam czyste ubrania i poszłam do łazienki.
Stanęłam przed lustrem dziwiąc się samej sobie, moja twarz była masakryczna oczy spuchnięte, makijaż lekko rozmazany, i lekki różowy ślad za uchem i plasterek na biodrze. Jezu zrobiłam sobie tatuaż na biodrze. Super zawsze chciałam mieć tatuaż, uśmiechnięta minka Weszłam pod prysznic i grzałam się wzięłam z kosmetyczki myjkę i napuściłam na nią kilka kropel żelu o zapachu guawy i ananasa. Zaczęłam otulać swoje ciało tym cudownym zapachem i różową pianą... Kiedy już się umyłam zabrałam się za mycie włosów wzięłam szampon o zapachu zielonego jabłuszka. Spłukałam sobie włosy i cała pianę z siebie. Ubrałam czarne balerinki z kokardka czarną z ćwiekami a do tego dżinsowe spodenki i czarną bokserkę. Włosy wysuszyłam i zwiozłam w kucyka, były takie jakby rzadsze i czarne, przefarbowałam włosy, trochę mi w nich za ciemno ale cóż zrobić. Spojrzałam na obrączkę którą miałam na palcu, białe złoto... Wyszłam z łazienki, a przy lustrze była karteczka

„POSZEDŁEM DO RESAURACJI RESZTA TAM CZEKA, XOXO MĘŻUS”

Karteczkę podpaliłam zapalniczką i wrzuciłam ją do metalowego kosz w kącie pokoju, wzięłam małą torebkę i włożyłam do niej dokumenty i portfel, oraz telefon.
Gdy weszłam do restauracji zaczęły się wiwaty, było pełno paparazzi. Matko święta co ja narobiłam. Jakaś mała dziewczynka podeszła do mnie i poprosiła mnie o autograf
- Cześć, jestem twoją fanką mogłabyś podpisać mi zeszyt.
- Jasne – powiedziałam sztucznie uśmiechając się. Wzięłam od niej flamaster i napisałam 

Dla najsłodszej fanki na świecie Stella J XOXO

- Dziękuję – przytuliła mnie i obiegła do swojej mamy chwalić się .
Podeszłam do stolika gdzie siedzieli przyjaciele. Nie było wolnego miejsca wiec zwaliłam Grega z krzesła i posypało się parę zdjęć. Usiadłam na krześle obok Harpera i wściekłej na mój widok Tary.
- Wiesz co zrobiłaś? – krzyknęła menedżerka
- Wiem ślub – powiedziałam z poczuciem winy.
- Nie o to mi chodzi. Tatuaż zrobiłaś sobie tatuaż. – rzekła wredna
- Skąd możesz to wiedzieć ?– a ona wskazała palcem na Nialla. –Zdrajca - syknęłam do niego. Ty śpiewający ziemniaku trzymać języka za zębami nie umiesz? Frajer! Chce rozwodu
- Cicho marudo – Harper zasłonił mi buzie ręką. – Alex z Kaylą poszły na plaże Sam poszła na jakieś targi taneczne...
- A po co mi to mówisz?
- A nie chcesz wiedzieć bardziej mnie zastanawia co robił tu Malik z tą swoją laska wyjętą z mangi
- A co kogo to obchodzi moja nowa siostrzyczko – Greg zmierzwił mi włosy a połowę wyrwał...
- Nie tykaj moich włosów nie dość że czarne to i powoli je wszystkie tracę!
- Dobra zero bulwersu – powiedział Nialll.
- Stello chyba będzie ci potrzebny urlop a i pamiętaj za 3 tygodnie koncert promujący trasę koncertową po Europie
- Przypomnij mi o tym za 3 tygodnie...
Po jakże krótkiej rozmowie i długiej chwili ciszy musiałam coś zrobić, kupiłam sobie bilet na wybrany lot. Chciałabym już wrócić do domu do Anglii za dużo już się stało ja przespałam się z Niallem zachowałam się okropnie wobec niego zawsze się tak zachowywałam teraz jest mi głupio Bilet mogę użyć w każdej chwili wiec jeszcze dziś z kacem o 17 lecę do domu.
- Stella! O tu jesteś – powiedział Harper- Szukałem cię
- To już znalazłeś – powiedziałam
- Coś postanowiłaś prawda? – zapytał... albo raczej stwierdził. – Masz dziwne wahania nastroju. Może ty w ciąży...
- Lepiej nie kracz bo jeśli to okaże prawdą to chyba się powieszę, albo ciebie powieszę. – powiedziałam i od razu się zaśmialiśmy.
- Pamiętasz gdy ostatnio byliśmy w Vegas Kayla gadała ze weźmie tu ślub
- Pamiętam a co do czego a jestem pierwsza, myślałam że Tara mnie za to zabije a jednak zachowała się jak aniołek
- Tak, to nie będzie takie złe wiesz o tym...
Posłałam kuzynowi uśmiech a on wyszedł z mojego pokoju znaczy apartamentu hm nie wiem co teraz będzie muszę coś zrobić wiem zadzwonić do Mamy...
- Halo
- Hej mamo to ja.
- Stella kochanie, słyszałam twoją płytę całkiem, całkiem te piosenki, chyba dorosłaś moja kobietko.
- Oj mamo wręcz przeciwnie znowu zdziecinniałam.
- Co się stało?
- Wzięłam ślub z Niallem.
- Oj gratuluję skarbie, tylko nie mów o tym tacie
- Z gazet netu i tv się dowie, a za tym czemu ty się cieszysz mam 18 lat nie mogę mieć jeszcze męża prawdo podobnie nigdy bym nie miała
- Oj Stello kiedy wracasz do Anglii
- Dziś
- Oj my z Cindy jesteśmy na Karaibach i wybacz porozmawiamy wieczorem papa kochanie. – rozłączyła się.
Nie no świat zwariował wszyscy uważają ze ślub to był świetny pomysł i co ja mam teraz zrobić? Nie wytrzymam do 17 CHCE TERAZ DO DOMU
Wysłałam Tarze sms’a


„Załatw mi prywatny odrzutowiec do Anglii do 17 nie wytrzymam zadzwoń do Alex i Sam kup im bilet na kiedy będą chciały i ani słowa Niallowi i Gregowi „

Postanowiłam spakować wszystkie swoje rzeczy. Sukienka z imprezy trzeba ja spalić a potem zakopać. Buty staniki koszulki spodnie i kosmetyki wrzuciłam do walizki gdzie tu nagle Pan Filet Horan przerywał mi.
- Gdzieś się wybierasz?
- Do domu, wracam do Anglii – chciał cos powiedzieć ale nie pozwoliłam – Trochę za szybko na ten ślub było ja nie wiem co mam teraz robić. Muszę pobyć sama. A jakby co powiedz reporterom że jadę pracować w Anglii, a ty masz wakacje.
- Ale trzeba sprawiać pozory...
- Sprawiaj beze mnie, cześć.
Rzuciłam tylko tyle i poszłam do samochodu czekającego na mnie przed hotelem. Droga na lotnisko była trudna dużo robotów drogowych słońce mocno prażyło a mi łzy ciekły jak ja mogłam coś takiego zrobić. Jestem strasznie nieodpowiedzialna. Dziwne że ja sama sobie to mówię. No i cóż pora się żegnać już z Vegas.


Alex


Trochę to nie fer trzeba powiedzieć Stelli i Niallowi że tak na serio nie są małżeństwem, dostałam informacje że Stell postanowiła wracać, pewnie jest już na lotnisku. Będąc z Kayla na plaży spotkałam Malika i ta dziwna pizde... Nie mogę się doczekać aż będą już zajęcia W akademii we Francji sama ja wyrwę się od tej rzeczywistości czyli jeszcze 3 tygodnie. Będę tęskniła za wszystkim hm też wrócę dziś do ANGLII trzeba się spakować bo już się kończy moja licealna przygoda z 1D będzie mi tego brakowało ale trzeba iść dalej i nie oglądać się za siebie bo czasem to nie wróży za dobrze. Marzę aby zostać projektantką a w świecie mody nie ma miejsca dla facetów zwłaszcza kartofli którzy układają sobie włosy gofrownicą. O Sam dzwoni jak miło
- No cześć...
- Wiesz co znalazłam?
- Nie wiem
- W internecie jest film ze ślubu Stelli i Nialla
- Nie gadaj, koto to mógł wstawić.
- Jak to kto Greg... Przychodź szybko do hotelu, ja czekam na ciebie, a i dziś wracam do Anglii.
- To wracamy razem, ok. już biegnę do ciebie.
Na prawdę biegłam dobrze że ubrałam dziś trampki. Muszę zdążyć a za to spakować się trzeba jesteśmy tu krótko no ale i tam wszystko porozwalane. Doszłam do Hotelu, szybko pobiegłam chodami do pokoju po drodze potrącając parę osób a i tak w dupie to miałam.
- Jestem –krzyknęłam wchodząc do pokoju. Sam już spakowana zapinała walizkę...
- To dobrze – powiedziała i pokazała mi filmik śluby, film został wstawiony przez Grega a nakręcony przez Harpera, a właścicielem kamery była Sam.
- Nasza parka się chyba pozabija jak to zobaczą
- Heh to już nasi znajomi są lepsi niż telewizor
- No tak, a teraz proszę ciebie pakuj się – pogoniła mnie koleżanka za godzinę trzeba być na lotnisku jejku nie za fajnie.
Ale tyle tu się wydarzyła a muszę zacząć przygotowywać się na studia i zapomnieć o wszystkim, chociaż nie dam rady do końca ale muszę iść dalej nie wiadomo jak ciężko będzie.



Harper 


Mam wyrzuty sumienia że musiałem okłamać moja kuzynkę ona nie wie że ślub na niby był, a za księdza przebrał się barman jedyne co było prawdziwe to obrączki nic więcej. Oberwie mi się za to ale przynajmniej jest dobry pomysł do mamy cię. Muszę coś wykombinować, mi jeszcze w tym tygodniu zaczną się studia. Nie mogę się tak zachowywać bo byłbym jak szurnięty dr Hous


„Wiem że ślub był na niby dlatego was tak to nie obchodziło? Dzięki kuzynku wielkie ci dzięki.”

To był sms od Stelli, teraz przyszedł sms od Nialla...

„Zadowoleni? Widziałem filmik ze ślubu. Głupi wy odkręćcie to a jak nie zabije”

Teraz to się doigrałem, odwołam to z pomącą wujka Johnson. A teraz wystarczy się zbierać i iść w stronę słońca i pod wiatr....

czwartek, 14 lutego 2013

Liebster Awards


PYTANIA I ODPOWIEDZI:

PYTANIA OD  http://neversayneveruntilyoutry.blogspot.com/

1 .  Od kiedy zaczeliście pisac opowiadania ?
- Pomysł nastał nas 1 stycznia 2012 roku, od tamtego czasu piszę 
2 .  Od kiedy directionerka ?
- Od 2012 roku
3 .  Twoje największe marzenie ?
- Jeździć konno po plaży przy zachodzie słońca, tak jak w filmach
4 . Ulubiony film ?
- 3 metry nad niebem
5 .  Jakich nienawidzisz ludzi ?
- pijaków, palaczy, kłamczuchów, rozwydrzonych
6 . Opis  na gg ?
- brak
7 .  Kto jest twoim ulubionym członkiem One Direction i dlaczego właśnie on ?
- Niall bo ma blond włosy i niebieskie oczy
8 . Za co kochasz 1D ?
- fajne piosenki mają (ale ich nie kocham a lubię)
9 .  Ulubiony kolor ? 
- niebieski
10 .  Ulubiona piosenka ?
- Bryan Adams – Everything I do I do it for you
11 .  Hejtują Cię za coś ,  jak tak to za co ? 
- Jak na razie nie hejtują, ale mi to zwisa jak zaczną odgryzę się

PYTANIA OD http://irelandonedirectiongreatbritain.blogspot.com/

1.Kto jest najładniejszy z 1D ?
- Niall
2.Gdzie mieszkasz ? 
- Polska, Ełk
3.Czym się interesujesz ?
- Muzyka
4.Jakie masz plany na przyszłość ?
- Skończyć szkołę
5.Ile masz lat ?
- 17
6.Gdzie być chciała/chciał wyjechać w przyszłości ?
- Wszędzie
7.Najlepsze miejsce na wakacje?
- Majorka
8. Nosisz okulary ?
- Nie
9.Jakiego koloru masz oczy ?
- niebieskie
10. Co myślisz o Larrym?
- toleruję
11.Jakie masz marzenia?
 - Jeździć konno po plaży przy zachodzie słońca, tak jak w filmach

PYTANIA OD marrymeharrys.blogspot.com

1.Jak się nazywasz.? 
- Karolina
2.Podoba ci się mój blog.? 
- No, a tak naprawdę nigdy nie czytałam. 
3. Przypada ci do gustu Haylor.? 
- Czego to ludzie nie wymyślą
4. Twoja ulubiona piosenka 1D ( może być ze starej płyty) 
- Rock Me
5.Czy podoba ci się teledysk piosenki ,,Kiss You''? 
- Nie
6. Wierzysz w Larry'ego.? 
- Nie
7.Lubisz Perrie.? Dlaczego.? 
- Nie, jest brzydka i wygląda jak prostytutka jestem od niej ładniejsza
8. Jaki jest twój ideał chłopaka.? 
- Już mam swój ideał
9.Za co lubisz 1D.? 
- za fajne piosenki
10.Twój ulubieniec z 1D.? 
- Niall
11. Twoja ulubiona piosenka ( nie 1D)
- Bryan Adams – Everything I do I do it for you

PYTANIA OD http://1d-lovestory-liriwiki.blogspot.com/

1) Jak poznałaś One Direction.
- oglądałam u siostry w Anglii x factor
2) Co skłoniło Cię do rozpoczęcia pracy na blogu?
- to że lubie pisać.
3) Jakie jest Twoje największe zainteresowanie?
- pisanie i muzyka
4) Który z 1D jest dla Cb tym ulubionym?
- niall
5) Twoje największe marzenie?
- jeździć konno po plaży
6) Jaka piosenka najbardziej pasuje do Ciebie ?
- hmm nie powiem tego, ktoś musiał by to ocenić 
7) Za co kochasz One Direction?
- nie kocham, lubię ich za fajne piosenki
8) Twój ulubiony film i teledysk.
- 3 metry nad niebem, Ed Sheeran - Give me love
9) Kto z Twoich bliskich/ znajomych/ rodziny wie o Twoim blogu ? 
- mój chłopak, koleżanki i przyjaciółki
10) Ideał chłopaka?
- już mam takiego nie bd się na ten temat wypowiadac
11) Gdybyś miała do wyboru: miłość, pieniądze lub sława to co byś wybrała i dlaczego ? ;3
- miłość, bo nie chce nigdy stracić osoby która najbardziej kocham

DZIĘKUJĘ ZA NOMINACJĘ JESZCZE JEDNEMU BLOGOWI ALE INEDTETY ZOSTAŁ ON USUNIĘTY.
Teraz ja nominuję 11 blogów. Łącznie nominowało mnie 5 blogów bardzo wam dziękuję ;)

1. http://road-to-thesky.blogspot.com/
2. http://imaginezonedirection.blogspot.com/
3. http://keep-calm-and-one-direction.blogspot.com/
4. http://icant1d.blogspot.de/
5. http://wefoundlovestyles.blogspot.com/
6. http://all-by-turn.blogspot.com/
7. http://opowiadania--one-direction.blogspot.com/
8. http://onedirection15minuts.blogspot.com/
9. http://tellmewhyanikka.blogspot.com/
10. http://i-and-one-direction.blogspot.com/
11. http://heartache-doesnt-last-forever.blogspot.com/

Pytania dla was:
1. Ile masz lat?
2. Jak długo już piszesz?
3. Ile masz blogów?
4. Twoje zainteresowania?
5. Co chcesz w życiu osiągnąć?
6. Masz zwierze?
7. Twój kolor oczu?
8. Imiona twoich przyjaciół?
9. Ulubiona piosenka 1D?
10. Ulubiona osoba z 1D?
11. Kogo najmniej lubisz z 1D?