wtorek, 16 lipca 2013

Rozdział 27

      Zatrzymałam się pod domem Harrego, tego właśnie potrzebowałam. Najbliższego przyjaciela. Sam siedzi w Dubaju, Alex w Mediolanie, a ja tutaj. Dotarło do mnie że skończyła się boska sielanka. Nadszedł czas, którego tak się bałam. Musze porzucić wszystko by wychować dziecko, jeszcze sama jestem młoda. Przez głupi mój wybryk znalazłam się w tej sytuacji. 
      Wyszłam z samochodu przyjaciela i wzięłam ze sobą fotelik z dzieckiem oraz torbę. Szybko podbiegłam do drzwi i mocno jak tylko mogłam kopnęłam je, od razu się otworzyły, a przed nimi pojawił się filet. Wpuścił mnie do środka torbę rzuciłam w korytarzu, Izzy zaniosłam do salonu i położyłam na sofie w kształci litery L.
      - Gdzie się podziewałaś? – zapytał brunet, biorąc ode mnie bluzę. Niby to tylko z samochodu do domu ale i tak nie było na mnie suchej nitki. – Wszyscy się zastanawiali gdzie się podziewasz. Ale jako dobry przyjaciel nic nie powiedziałem.
      - Dziękuję ci Harry – powiedziałam i rzuciłam się mu w ramiona, właśnie dopiero poczułam ze przez moje ciało przepływa zimno. 
      - Idź może zmień ubrania i umyj się – powiedział odsuwając mnie od siebie, posłałam mu krzywe spojrzenie. – Albo rób co tam chcesz a ja może skocze na jakieś zakupy skoro już tu jesteś?
       - Ok. no dobra – powiedziałam idąc do salonu do córki. – Styles – warknęła do kolesia. – Kup z 6 win, pare paczek chipsów i może 4 litry lodów, smaki wybierz. A ja zamówię chińszczyznę. 
       - Mała, czy ty zamierzasz się upić? – zapytał poruszając zabawnie brwiami.
       - A jeśli tak to co? – zapytałam podchodząc i wieszając się na jego ramieniu. – Idę do łazienki, pilnuj Izzy. – Rzuciłam i zdjęłam bluzkę rzucając ją za siebie prosto pod nogi kędzierzawego.       Weszłam na 3 pierwsze schodki prowadzące na piętro i ściągnęłam buty, potem weszłam kolejne trzy i rozpięłam swoje spodenki po pokonaniu dwóch schodków zleciały ze mnie.  Zostałam w samych majtkach i staniku. Zaczęłam iść seksownie z uśmiechem na ustach. Harry szedł za mną. Szybko znalazłam się przed drzwiami jego łazienki, wtedy zrzuciłam stanik. Weszłam do pomieszczenia i zatrzasnęłam za sobą drzwi, lecz Harremu to nie przeszkodziło. Wszedł za mną, pociągnął za moje majtki rozrywając przy tym moją różową koronkę. Wstrzymałam oddech, wiedząc że właśnie w tym momencie mógłby mnie posiąść. Chce tego, chce aby wziął mnie tutaj, na podłodze, na krześle, na zlewie, pod prysznicem, w wannie. Chcę aby jego mocny i twardy fiut wbijał się we mnie ostro. 
      Haroldowy przyparł mnie do zimnej ściany i przywarł do mnie, na brzuchu czułam jego erekcję, uśmiechnęłam się słodko, wiedząc jak bardzo to na niego działa. Byłam trzeźwa wiedziałam co robię, ale nie wiedziałam dlaczego to robie. Nachylił się nade mną, aby pocałować, lecz lego usta nie powędrowały do moich. Zaczepiły się na moim uchu. 
      - Nie mogę – wysapał i odkleił się ode mnie, stałam przed nim cała naga, nagusieńka. Podszedł do wanny i odkręcił wodę. W łazience automatycznie pojawiło się dużo pary. Z podgrzewacza zdjął ręcznik i powiesił mi go na haczyku. Do wanny nalał dużo płynu do kąpieli, by powstała zajebiście pachnącą lilią piana. Nachyliłam się nad wanną i dotknęłam wody. Gorąca, ale mi to nie przeszkadzało. Wolałam kusić Stylesa. Wypięłam tyłek, za co dostało mi się klapsa.  Szybko się wyprostowałam i zaczęłam się śmiać a świr razem ze mną. – Oh Stella Stella jak zawsze chętna. – Za to dostał ode mnie w policzek.
      - Wyjdź ty stąd lepiej i pilnuj moją córkę – Warknęłam. Po chwili uśmiechnęłam się, wiedziałam że, jak położyło się Izzy spać przez jakiś czas będzie spokój. – A może dołączysz? – zapytałam, wiedząc że nie odmówi. Powoli weszłam do wody, wanna duża bez problemu byś my się zmieścili. 
      Obserwowałam jak Harry zdejmuje koszulkę odsłaniając swoje wytatuowane ciało, spojrzałam na jaskółki, nie dobrze mi się robiło na ich widok. Kiedyś go zdołam namówić aby usunął je laserowo.  Na rękach miał inne bezsensowne tatuaże za cholerę nie wiem po co je zrobił. Nie będę się go o to wypytywać ma dopiero 19 lat a już i tak wszystko zmarniało. 
      Podziwiałam jego mięśnie na brzuchu, kiedy nie patrzył, akurat pozbywał się zawartości swoich spodni, pieniądze, chustka, telefon. Potem zaczął siłować się z rozporkiem i guzikiem jak zwykle nie można było otworzyć, nie tracąc czasu po prostu go rozerwał. Jego dłonie powędrowały w dół i zrzucił z siebie okrycie razem z bokserkami. Wyglądał cudownie… Wszedł do wanny zrobiłam mu miejsce by usiadł za mną. 
      - Jak wycieczka się udała? – zapytał obejmując mnie ramionami, oparłam się o jego klatę. Jego ton głosu był podejrzany, chyba gotowała się nie miła rozmowa. Nie mogłam spojrzeć mu w oczy.
      - A jakoś żyjemy jak widać – powiedziałam delikatnie, 
      - Stello? – zapytał, jęknęłam na ton jego głosu, taki oskarżycielski. – Kto to Jonathan?
      - Boże – zesztywniałam. Skąd on wiedział? Myślałam ze uwolniłam się od niego już dawno temu. Jonathan to przeszłość.
      - Pytam się ciebie – warknął. Zepsuł wspólną kąpiel. 
      - Skąd o nim wiesz? – wystraszyłam się. To było bardzo dawno temu i nie będzie mie prześladować. Odwróciłam się twarzą do lokersa. Jego oczy darły się na mnie. Nadszedł czas bym mu powiedziała. Ale boję się. 
      - Najpierw powiedz mi co to za jeden – warknął. Jego mięśnie się napięły, oddech stał się głęboki jakby próbował opanować gniew. Czy to przez to że nie chce ujawnić swojej przeszłości?
      - Nie mam zamiaru o tym rozmawiać – powiedziałam z trudem powstrzymując łzy. – Kiedyś ci o tym powiem, ale jeszcze nie teraz. Nie jestem na to gotowa.
      - Więc ja tobie nie powiem skąd się o tym dowiedziałem. – Powiedział delikatnie mi do ucha. Z moich oczy poleciały łzy. To nie jest miłe wspominanie tego skurwiela Jonathana.  Rozpłakałam się jak małe dziecko. – Stello, przepraszam. – powiedział w moje włosy i pocałował mnie w czoło.
      Wtedy poczułam ból w podbrzuszu, wszedł we mnie, był twardy a zarazem taki delikatny i miękki, taki jakim go pamiętałam. Uśmiechnęłam się mimowolnie, wiedziałam że nie zrobił tego specjalnie, to ja wierciłam się. Ciepła woda poskromiła ból, zrobiło mi się bardzo gorąco i ciasno. Syknęłam aż. Odwróciłam głowę i spojrzałam na Harrego, oczy mu błyszczały. Od dawna nie widziałam w nim tej iskry. Przewiduje że nawet nie pojawiła się kiedy miewał intymne spotkania z innymi panienkami. 
      - Jesteśmy przyjaciółmi – powiedziałam dysząc. On delikatnie wpychał się we mnie i wypychał, nie byłam chyba w pełni świadoma tego co się dzieje. Pożądanie uciskało mi kroczę i jego falusia. – Harry – jęknęłam. 
      Postanowił nieco mocniej ładować swoją erekcję w moją przednią szparę. Czułam na karku jego przerywany ciężki i ciepły oddech, który sprawiał że pojawiała się mi gęsia skórka. Lokowaty, postanowił mnie po prostu zerżnąć w wannie. Okręcił mnie twarzą do niego, tak ze siedziałam na nim okrakiem, nogi miał gięte i rozszerzone, tak ze dotykały ścianek wanny. Pociągnął mnie za włosy odchylając moją głowę do tyłu. Wpił się mocno z pożądaniem, tęsknotą i wściekłością w moje usta. Ledwo byłam w stanie oddawać mu pocałunki, strasznie zachłanny z niego facet i nie nasycony.
      Jego lewa ręka powędrowała do mojej muszelki, bezwstydnie i mocno pocierał moją łechtaczkę kciukiem, jego wskazujący i środkowy palec warował do mojej jaskini. Ach pożądanie, co potrafi zrobić z człowiekiem. Oderwaliśmy od siebie usta i spojrzeliśmy w oczy. Na jego ustać zagościł cwaniacki uśmiech. Poczułam jak jego palce mocno i brutalnie wchodzą ze mnie, nie sprawiało mi to bólu, tylko przyjemność. Moje dłonie mocno objęły jego kutasa, oboje głośno jęknęliśmy. Zaczęłam poruczać nimi szybko, tak szybko jak tylko mogłam.  Stawał się coraz grubszy i dłuższy, widać było na nim żyłki. Cieszyłam się że sprawiam mu tym przyjemność. W usta wziął moje sutki, zaczął je mocno ssać, jeszcze głośniej zaczęłam sapać dyszeć, i wydawać z siebie cichsze jęki. Bałam się, że ktoś nas usłyszy, Wiedziałam ze nikogo nie ma tu prócz nas i Izzy śpiącej na dole, ale jednak miałam lekkiego stracha. Zawyłam nagle jego zęby zacisnęły się na moim sutku.  Potem oderwał się od moich piersi, puścił moje włosy i zaczął je delikatnie masować na zmianę. Zawyłam jeszcze głośniej, spojrzałam w jego oczy biły dla mnie nieznanym dotąd ciepłem. Nie wiedziałam co to oznacza, ale teraz nie zamierzałam się tym przejmować. Liczył się on i nasza zabawa, przyjemność. Nasz raj.  Harry przestał masować moją łechtaczkę i wyją ze mnie palce, klepną mnie żartobliwie w tyłek, a ja pocałowałam go mocno, on niestety przerwał pocałunek.
       - Zamierzam cię teraz wypieprzyć – powiedział swoim seksownym głosem w którym słychać było chrypkę.
Wskazujący palec wsadził mi w tył i strasznie szybko zaczął mim poruszać, jęknęłam głośno, a raczej krzyknęłam „OH TAK!” . Jego chuj brutalnie zaczął się we mnie poruszać, cały długi nie miłosiernie we mnie wchodził. Uniosłam się i opadałam na niego. Co chwile darłam ryjca, Harry też. Oh uwielbiam go i jak bzyka. 
       - O FUCK! – wrzasnęłam czując że zbliża się orgazm, cała zaczęłam drżeć. 
       - Jeszcze nie skarbie – wysapał. Czułam że nie wytrzymam nie mogłam powstrzymać tego. Aż wystrzeliłam z głośnym warknięciem. Ciężko mi było, z oczu spłynęło mi kilka łez, orgazm był bardzo intensywny. Harry musiał bardzo tęsknić za seksem lub za mną. – Stello - powiedział ostro. 
      Ach dominacja, nie było to w jego stylu ale teraz miałam to w dupie. Ahhh chociaż nie to raczej on wszedł w moją dupę. Pchał głęboko swoją całą długością. Byłam wymęczona po pierwszym orgazmie, drugi chyba by mnie zabił. Chociaż właśnie mnie olśniło. On możliwe ze chciał dojść równo ze mną. Wiec pomogłam mu sama nabijałam się na niego jęcząc niemiłosiernie głośno, wiedząc ze za chwile obudzi się moja córka. Otworzyłam oczy, usta mu zadrżały, oczy pociemniały ale były łagodne, krzyknęłam. On rozlał się. Nasze płyny zmieszały się ze sobą, a wtedy rozległ się głośny płacz. 
      - Izzy – szepnęłam. Chciałam już wstać gdy bzykacz (gdyż nie mogłam znaleźć odpowiedniejszego określenia) zatrzymał mnie. 
      - Ja pójdę – powiedział cicho. I wstał, wyszedł z wanny.     Otrząsnął się jak piesek wziął ściągnął jeden ręcznik z podgrzewacza wytarł sobie nim pierś prowokująco. I uśmiechnął się – Jesteś dla mnie jak… - urwał o czym myśli?. – jak siostra lesba
      - No dziękuję bracie geju – powiedziałam zła. Wydymał  mnie a teraz uważa mnie za siostrę lesbę. O nie – Czy przez ostatnie półtora roku pieprzyłeś swoją siostrę? Nazwałeś ją lesbą? Dopiero co pieprzyłeś mnie a teraz?! Teraz zachowujesz się jak chuj! – warknęłam. – Przez ciebie moje dziecko płacze.
      - Spokojnie. Uspokój się – powiedział cicho. – Wcale tak nie myślałem. Wyjdź z wanny wytrzyj się ubierz jakieś moje rzeczy i zejdź na dół a ja idę się zająć małą. – powiedział zawieszając sobie ręcznik na biodra. 
      Posłałam mu mrożące krew w żyłach spojrzenie on po prostu wyszedł swoje wszystkie rzeczy zostawił w łazience. Fajnie. Wyszłam z wanny ale wcześniej opłukałam się i szybko podmyłam się w miejscach intymnych. Otarłam się ręcznikiem i zawiesiłam go na swoim ciele. Usiadłam na muszli i sięgnęłam po telefon Hazzy. Wpatrywałam się myśląc co ja takiego co zrobić. Poczytać smsy? Zobaczyć zdjęcia? Bilingi? Nie, nie będę nic patrzeć.
      Odłożyłam telefon, wytarłam się i poszłam do Harrego sypialni. Była ładna czarno biała trochę niebieskiego bym tu dała ale nie ja tu mieszkam. Otworzyłam szufladę, skarpetki, nie tego nie chce. Otworzyłam kolejną, gacie. Ubrałam bokserki Harrego potem podeszłam do szafy były w niej ładnie poukładane rzeczy aż nie mogę uwierzyć że Styles to zrobił. Na 100% przyłożyła do tego swoją rękę kobieta. Nie Anne ona by mu wszystko inaczej poukładała. Harry ma sprzątaczkę? O ja pierdole. Wyjęłam niebieska koszulkę z napisem Star i jakimś skomplikowanym logo. Usłyszałam na schodach kroki i głosik mojej małej. Gaduła z niej gdy dorośnie trzeba będzie ciągle do niej gadać bo inaczej się nie zamknie. Ubrałam jeszcze na szybkiego szare dresy ze ściągaczami na dole nogawki.  Nie jestem pewna tylko czy na dobrą stronę. Zamknęłam szafę a za mną stał Harry z Izzy. 
      - Idź do mamusi – powiedział Harry dając mi dziewczynkę na ręce i uśmiechnął się słodko.  – Jak się czujesz? – zapytał wiedziałam o co pyta.
      - Jak wytarta szmata – powiedziałam trzymając i kołysząc dziewczynkę by troszeczkę się uspokoiła z gadaniem. 
      - Przepraszam, ja nie wiem skąd to się…. – nie mógł znaleźć odpowiednich słów mamrotał coś sobie pod nosem, byłam dość blisko a i tak nie dałam rady usłyszeć chociaż słowa. 
      - A z resztą nie ważne – powiedziałam. I odwróciłam się w stronę drzwi. Chciałam jak najszybciej wydostać się z tego domu. Do siebie miałam ok. 30 minut drogi Londyn duży a Harry mógł by bliżej mnie mieszkać bym na piechotę wróciła.  Harry złapał mnie za ramie. Odwróciłam głowę. On wpił się z pocałunkiem w moje usta, poczułam że ma mokry policzek. Otworzyłam oczy nie przerywając całowania, po twarzy spłynęła mu łza. Oderwałam się od niego.  – Harry, ja się nie gniewam. Naprawdę nie masz się o co martwić. – powiedziałam to szczerze nie chciałam go martwić. 
      Wyszłam z sypialni Stylesa i zeszłam na dół, do salonu. Włączyłam telewizor , znalazłam jakiś program z bajkami. Posadziłam małą na kanapie, a ona od razu wyłączyła się na widok bajeczki. Miałam spokój dopóki nie zrobi się głodna. Z torby wyciągnęłam butelkę i mleko w proszku, poszłam do kuchni. Grzebałam po szafkach wyciągnęłam wszystko co było mi potrzebne i nastawiłam wodę. Postanowiłam włączyć radio, które stało w kuchni na półeczce obok parapetu. Znalazłam stację Hot Heart i usłyszałam dźwięki mojego kochanego zespołu Aldelitas Way – I Can Tell. Znam ten zespół osobiście, chłopacy są ekstra, miałam okazję z nimi pracować.  Ich piosenki trafiają w sedno mogę przy nich płakać, śmiać się. One przedstawiają sceny ludzkiego życia, mojego życia, życia chłopaków, ich znajomych, rodzin, a nawet przypadkowych osób mijanych na ulicy. Odzwierciedlają uczucia, pomagają przetrwać ciężkie chwile. Na ich piosenkę wpadłam przypadkiem, będąc w wytwórni usłyszałam ich kawałek spodobał się i stałam się ich wielką fanką. To nie są kolejne osoby które  śpiewają o zdobyciu laski i o tym jacy to są szaleni. Oni śpiewają o życiu, niewiele jest takich artystów, za co bardzo im dziękuję. 
      Zalałam wrzątkiem mleko i wstawiłam do zimnej wody by je ostudzić, zerknęłam w telefon nieodebrane połączenie od Alex, jej dawno nie gadałyśmy. Postanowiłam oddzwonić. Jeden sygnał… nic… drugi… nic… trzeci… nic… czwarty…coś.
      -  Stella! – warknęła dziewczyna. – Zamierzałaś odebrać? 
      - Właściwie to nie słyszałam telefonu, dźwięki wyłączone .- powiedziała, usłyszałam głęboki oddech, a raczej kilka. – Co się stało.
      - Zayn – odpowiedziała krótko.
      - Co ci zrobił? – prawie krzyknęłam,, ze Izzy odwróciła w moją stronę swoją małą główkę, posłałam jej buziaka, a ona wróciła do oglądania bajki. 
      - Kumasz ten dupek mnie napastuje – krzyknęła. Jej złość była bardzo wyczuwalna…
      - Czekaj, Zayn jest we Francji?! – warknęłam, kurde nie wiedziałam ze az do tego się posunie. Alex już nie jest taką nie pewna dziewczyną jest kobietą pracującą.
      - Tak jest, od tygodnia. Ja pracuję musze przygotować pokaz, a on mi przeszkadza, nachodzi, wysyła kwiaty, czekoladki, nachodzi w domu, dzwoni, kazał zawiesić zajęcia na uczelni, ale go wygonili. Włączył alarm pożarowy,  miałam ustny egzamin to znaczy zaliczenie, a tu nagle mi na głowę pada ze spryskiwaczy. 
      - LOL – krzyknęłam.
      - Ty się głupia nie śmiej – nadal się śmiałam, oj biedny Zayn. Biedna Alex hahah ja szczęśliwa.
      - Mam ci pomóc? – zapytałam, usłyszałam ciche „Kurdeeee” 
      - Właśnie przysłał mi kotka – wyjaśniła. Głupi Malik, jemy tylko odciąć jaja i wepchnąć do uszu!. – Stella! Zrób coś! – warknęła.
      - Akurat nie przepadam za kotami, ale Harry je uwielbia możesz go..
      - Nie o kota tu chodzi a o tego kurewskiego Malika. – powiedziała załamując się, uwielbiam ją denerwować. – Masz może jakieś znajomości w Mediolanie?
      -  Znajomości mam. Ale brak do mnich kontaktu. – powiedziałam i na chwile zapadła cisza. – Harper
      - co Harper ma do tego? – zapytała. Jezu teraz ona mnie załamuje.
      - Przyślę do ciebie Harpera – powiedziałam z powagą, przypomniałam sobie o butelce z mlekiem. Wyjęłam ją z wody wytarłam ściereczką i postawiłam na blacie. – Alex Zayn boi się Harpera. Nie chcesz spotkać się z przyjacielem? On z chęcią wyrwał by się z uczelni jak to mówi „Głupia medycyna”. 
      - A ty przylecieć nie możesz? – zapytała z nadzieją.
      - A z kim na Izzy zostawię? – zapytałam a tu cisza odpowiada. – Mogę cię tu ściągnąć.
      - No dobra – powiedziała trochę uradowana. – A co jak Malik poleci za mną?
      - Spokojnie przyślę po ciebie prywatny samolot, a potem możemy we dwie pojechać na wycieczkę, Sam gdzieś sobie siedzi na tropikach chyba.  
      - A nie w Dubaju? – zapytał.
      - No właśnie mowie że na tropikach 
      - Jak ty maturę napisałaś? Dubaj na tropikach? – Załamuję ją wiem to. Moja inteligencja nie jest taka głęboka, ale mnie to nie obchodzi. – Zachowujesz się jak blondynka.
      - Brunetka się odezwała – rzuciłam. – Idę karmić Isabelle. Pogadamy innym razem.
      - Jasne – powiedziała już w nieco lepszym nastroju J. Rozłączyłam się. 
      Poszłam do salonu Izzy się sfajdała w pieluchę, to chyba ze szczęścia przez te bajki. Wyciągnęłam z torby pieluchy, kremik i matę do przewijania. Ściągnęłam śmierdzącą, brudną pieluchę i założyłam małej nową. Harry przyszedł w sam raz gdy myłam sobie ręce.  Posłał mi szeroki uśmiech który odwzajemniłam, wtedy moim ciałem zawładnęło coś dziwnego podeszłam i pocałowałam Harrego eh, nie protestował, zdawało mi się ze mu się to nawet podoba. Tak jak mi. Nieee … Dość… Oderwałam się i zrobiłam 2 kroki w tył. 
      - Gej – prychnęłam. Wystarczyła tylko chwila nieuwagi by on przyciągnął mnie do siebie. Pocałował mocno, a zarazem tak subtelnie, delikatnie. 
      - Chciałabyś – powiedział i podszedł do lodówki. Ja chwyciłam butelkę z blatu i poszłam do salonu. Usadowiłam się wygodnie w fotelu,  w TV włączyłam muzykę. Izzy wzięłam na kolana i zaczęłam karmić córeczkę. Patrzyłam się jej z uśmiechem. Gdy ciągała smoka od butelki też się uśmiechała, ze mleczko wypływało jej na pieluszkę.  Wtedy była inna taka podobna do Harrego jej oczka nie były niebieskie, były zielone i duże. Zacisnęłam mocno oczy. Nie to przecież nie możliwe. Miałam okres, i zabezpieczyliśmy się. Otworzyłam oczy, Izzy wpatrywała się we mnie swoimi „kolorowymi oczkami”. 
      - Harry – odezwałam się do chłopaka który stał w kuchni i grzebał po szafkach – Co robisz? 
      - Sprawdzam co muszę kupić – odpowiedział. – Muszę zrobić zakupy.
      - Okej – odpowiedziałam miło. Zbyt miło on dobrze mnie znał lepiej niż ktokolwiek, wiedział ze coś jest nie tak. Tylko czy na pewno powiedzieć mu o czym teraz myślę? 
      - Stell, co jest? – spojrzał na mnie wyczekująco.
      - Isabelle ma ładne duże oczka w tym momencie wyglądają na zielone. – Harry spojrzał na  mnie z tym swoim wyrazem twarzy . Czy on wiedział co mam na myśli? Podszedł do mnie. Pustą butelką odstawiłam na podłogę. – Patrz – powiedziałam. Nachylił się nad małą, następnie usiadł na kanapie. Dzielił nas czarny stolik kawowy. Jego mina była stężała.
      - Myślisz ze Izabelle jest moja córką? – zapytał ze strachem w oczach, akurat mała zasypiała. Co mam mu odpowiedzieć, nie chcę aby ona była jego córką też nie chce by to było dziecko Niella.
      - Nie wiem. – rzuciłam i wstałam kołysząc małą na rękach. -  Chyba nie, ostatnio zauważam ze coraz mniej jest do Nialla podobna. Bardziej do mnie, tylko ma jaśniutkie oczka.- pocałowałam dziecinkę w czółko. – A ty miałeś jechać  na zakupy – przypomniałam.
      - Tak masz racje kobieto pracująca – uśmiechną się ciepło. Pokazałam mu środkowego palca a on wysłał mi całusa. To dziwne Harry Styles wysyła całusa. Eh mogę się przyzwyczaić.
      Styles wziął portfel i kluczyki od auta, skoczył szybko do kuchni po listę zakupów i wyszedł. Zostałam sama u niego w domu. Izzy spała, położyłam ja na kanapie, dookoła obłożyłam poduszkami by nie spadła . Harry zawsze w garażu miał zgrzewkę z piwem.  Z torebki wyjęłam elektroniczną nianię . Drugą wzięłam ze sobą przypięłam do gumki od dresów, narzuciłam na siebie swoją bluzkę zapasową a na to czarną kurtkę. Ubrałam buty i wyszłam z domu do garażu, był wysprzątany, w to że Hazza sprząta garaż oczywiście mogłam uwierzyć. Pod ścianą stały półki z konfiturami, Anne się postarała. Po drugiej stronie narzędzie, rowery, wózek dziecięcy? Harry się przygotował na długie odwiedziny. Super. Uśmiechnęłam się. Było tam więcej klamocie ale nie chciałam na nie patrzeć zobaczyłam piwo  Calsberg. Wzięłam dwie butelki i  wyszłam z garażu. Usłyszałam że ktoś mi.. to znaczy mu chodzi po doby brama była otwarta i nikogo nie widziałam. Z wrażenia spadła mi niania  elektroniczna a wtedy gdy podnosiłam zobaczyłam go. Ja pierdolę, a obok kobieta ok. 43 lat ludzie wariują. 
      - Hej, gdzie Harry? – zapytał ten debil Horan. KURWA.
      - Pojechał, potem wróci – powiedziałam przyglądając się babie.
      - To jest Londa – przedstawił swoją pofarbowaną na złoty blond towarzyszkę. Fuj. Weszłam do domu i stanęłam przed nim miałam ochotę go uderzyć, a ją wziąć za włosy i jej mordą wyszorować chodnik. – Moja kochanka – powiedział po namyśle. Nie to nie jest Niall którego znałam on się zmienił gdy nie było mnie. Stał się ruchaczem? Poprawiłam sobie włosy.
      - Wyjdź - powiedziałam wrogo. On nie czekając na nic wyszedł ciągnąc za sobą pannę dziwę ubraną w czarną lateksową bluzkę i czerwone spodnie. Chuj z niego.
      Zatrzasnęłam za nimi drzwi, całe szczęście Izzy się nie obudziła. Otworzyłam piwo i wypiłam w jakieś 5 minut. Przy okazji napisałam do Harrego smsa by zaopatrzył się w wino Carlo Rossi Sweet Red. Uwielbiam słodkie wina. Parę paczek chrupków ok. 10 i 2 litry owocowych lodów. Karry wiedział czemu znał mnie. Odpisał tylko 
 
„Tak jest, J zaraz będę trzymaj się tam. W domu porozmawiamy”

 
      Nie wiem czy chcę rozmowy, ale zdecydowanie chcę się dowiedzieć o co tu do kurwy nędzy chodzi i czemu Niall chodzi z taka stara baba moja matka jest młodsza!. Usiadłam sobie na kanapie obok córki, śpi jak aniołek, ale nie Niella, tylko mój. Nie oddam jej nigdy! 

_____________________________________________________________________________
Tak wiec mamy kolejny rozdział. 
Przepraszamy, za długie oczekiwanie i ze jest krótki. 
Bardzo prosimy aby każdy czytający wyraził swoją opinię w komentarzy. 
Dziękujemy ze z nami nadal jesteście. 
KOCHAMY WAS.

12 komentarzy:

  1. Ogarnijcie się! Wychodzi na to, że jesteście niewyzytymi nastolatkami!
    pomyślcie teraz , że jesteście sławne, poznajecie chłopców, a tu wycieka o was taka informacja, że właśnie takie rzeczy pisałyście. LOL wstydźcie się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a tam to cześć opowiadania nie pasuje nie czytaj tej części ok? to było specjalne do bloga. Tak ja jestem nie wyżyta? Może ty też anonimku?

      Usuń
  2. Według mnie ten rozdział jest niesamowity ! Czytam tego bloga od samego początku - dosłownie - i nie mogę się nadziwić jak dziewczyny, które nienawidziły one direction zostały ich dziewczynami , a potem .. no trochę się skomplikowało , ale dzięki temu akcja dalej się toczy i nie jest tak nudna i przepełniona monotonią jak na innych blogach . Życzę powodzenia w dalszym pisaniu opowiadania :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział zajebisty <3 Stwierdzam, że jesteś niewyżyta, ale ja też. Już nie mogę się doczekać następnego <3
    Wstawiaj szybko

    OdpowiedzUsuń
  4. YEA !
    Dziękuje, że mnie posłuchałaś i dodałaś ten moment :*
    Przecież jesteś bardzo grezeczną dziewczyną więc nie wiem o co im chodzi . Przecież w ogłe nie jest zboczony ten rozdział . Jest w sam raz . Nawet mógłby być więcej pikantny ale wtedy to by mieli do Ciebie jakieś ale znowu :D

    A co do Nialla to hahah z starą hahha dobrze . Pasuje blondas do starszych . Pewnie jest mu dobrze hahah . Chciałam jeszcze coś innego napisać na jego temat ale to wtedy ja bym była niewyżyta :P

    Czekam na kolejny młoda ale jakiś moment z Zaynem , proszę

    OdpowiedzUsuń
  5. hej... sorry za spam...
    Każdy z nas ma swoja mroczną część duszy, złą wersję samego siebie niczym nienawistne odbicie w lustrze...
    http://mroczne-spojrzenie.blogspot.com/
    Zapraszam na mojego bloga... Macie tu na górze mały opis.. mam nadzieję, że zaszczycisz mnie komentarzem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super
    kiedy następny rozdział
    ?
    zapraszam do mnie także pisze
    dopiero zaczynam

    OdpowiedzUsuń
  7. znasz moje zdanie co do sceny +18, ale reszta jest naprawdę bedzo, bardzo dobra. Widać, ze jestem bardzo nie w temacie, Niall i gorąca 40? Uuu, grubo widzę. Pisz dalej, to se poczytam, hehe :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Super opowiadanie :) Masz talent :D
    Jakbyś miała czas to mogłabyś zajrzec na mojego bloga? :)
    http://1d-mojeopowiadania.blogspot.com/ z góry dziękuje :P

    OdpowiedzUsuń

  9. Witam! Bardzo fajne opowiadanie, masz talent i nasze wydawnictwo poszukuje takich mlodych i zdolnych osob jak Pani. Nasze wydawnictwo wydaje ksiazki fantasy i fajnie byloby gdybys dodala wpis o takim zabarwieniu, byc moze nasza redakcja zainteresuje sie Pania, pozdrawiam i zycze dalszych sukcesow i nie rezygnuj z pisania.
    wydawnictwo "MAG"
    Andrzej Miszkurka

    OdpowiedzUsuń
  10. Trochę rozdziałów do nadrobienie, ale widzę że warto bo na prawdę opowiadanie zapowiada się super!:) zapraszam też do mnie: http://you-light-up-my-world.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Zapraszam do siebie:
    http://dangerous-zayn-malik.blogspot.com/
    http://gardenof-stories.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń