poniedziałek, 14 maja 2012

Rozdział #17

(Oczami Harrego)
Po naszej upojnej nocy i wtargnięciu Liama postanowiłem razem ze swoją przyjaciółką zejść na dół. Szybko wdziałem na siebie bokserki i wyszedłem z pokoju pozwalając jej się ubrać. Postanowiłem poczekać na nią za drzwiami swojego pokoju. Zacząłem rozmyślać.
Nie mogę uwierzyć w to co zrobiliśmy. Stell jest taka namiętna. Była dziewicą, ale już nie jest i to przeze mnie. Wiem, że nic nie piła w dzień swoich urodzin, wiec musi wszystko pamiętać. A sądząc po tym, że kochaliśmy się do drugiej stwierdzam, że jej to podobało się równie jak mi. Taka informacja dla mnie na przyszłość... Stella będzie moją własną gwiazdą porno! Chociaż wiem, że się na to nie zgodzi. Tej nocy była taka magiczna. Poznałem każdą część jej ciała, uczyłem się jej na pamięć. Nawet jeśli to nie ja jestem jej chłopakiem to i tak musze stwierdzić, że jest dla mnie bardzo ważna. Czy na dziś też jest zaplanowany seks? Kto wie.
Po chwili moja „przyjaciółka od seksu” wyszła z pokoju. Spojrzała na mnie ze swoim pięknym uśmiechem i pocałowała w usta. Nie spodziewałem się, lecz odwzajemniłem i to z większą mocą.
- Może byś się ubrał? - zaproponowała brunetka. Posłałem jej uśmiech i pokręciłem przecząco głową. Staliśmy tak trochę przed moim pokojem myśląc co zrobić. Wiem, że zejście na dół i udawanie, że nic się nie stało nie będzie takie proste. Nie potrafię okłamywać najlepszych przyjaciół. Zabiją mnie jak się dowiedzą, że spałem z dziewczyną jednego z nich. Chociaż ja i Stella TYLKO się przyjaźnimy.
Zeszliśmy na dół. Schodząc po schodach na półce zauważyłem czapkę, którą szybko założyłem na głowę. Poszliśmy do kuchni gdzie znajdowali się Sam, Liam i Niall. Louis, Zayn i Alex pewnie śpią. Sam i Liam zawzięcie próbowali coś tłumaczyć Horanowi. Gdy tylko nas zobaczyli odetchnęli z ulgą i posłali wrogie spojrzenia. Gdyby mieli moc zabijania wzrokiem bylibyśmy już martwi. Podszedłem do lodówki wyciągnąłem czekoladowe mleko i zacząłem pić. Stella podeszła do Liama i jebła go w policzek. Blondasek mało co nie wypluł kanapki.
- Auć! - wrzasnął Payne. Spojrzałem na niego, a on na mnie. Wiedziałem... opowiedział wszystko dla Sam. Jak on do cholery jasnej mógł? Teraz co gorsza, Niall mógł się dowiedzieć.
- Stella, możemy chwile pogadać? - zapytała przyjaciółka z morderczą miną.
- Nie. - odpowiedziała Stell. Podeszła do mnie i wyrwała mi karton z mlekiem czekoladowym. - Ty pokręcony zboczeńcu może kaszkę dla dzieci zjedz, a nie kurde pijesz, uważaj bo się posikasz! - dzień jak co dzień... Brunetka piła mleko, ale wyrwał dla niej z ręki Horan i patrzył pytającym wzrokiem. - Co? - zapytała z lekko drżącym głosem. Obok Nialla ustała Sam i Liam.
- Kochana może powiesz nam co robiłaś w pokoju Harrego? - zapytał Niall.
- Nic, spałam. - odpowiedziała z lekkim wyrzutem. To było dziwne...
- Tylko? - zapytała podejrzliwie Sam. Posłałem jej podły uśmieszek, za który mało co mi się nie oberwało. Dziewczyna chciała się na mnie rzucić za to lecz boski pan Payne powstrzymał ją.
- Nooo - odpowiedziała przeciągając wyraz „moja kochanka”. Brzmi to zajebiście. - Odwiezie mnie ktoś do domu?
- Ja mogę! - zgłosiłem się na ochotnika. Niall i Liam w tym momencie chcieli mnie zabić, więc wycofałem się. - Albo nie.
- Wiesz kochanie co mnie zastanawia? - zapytał Niall, mała pokręciła głową. - To czemu Harry nosi czapkę... - nie no kurwa co oni mu nagadali. Spojrzałam na przyjaciół i warknąłem na nich. Tak, warknąłem jak pies.
- O Jezu! - zirytowała się Stella. - Nie ufasz mi? - zapytała. Horan się nie odezwał. Stałem tak blisko swojej najlepszej przyjaciółki, że mogłem niezauważalnie posmerać ją po plecach. Tak też zrobiłem. Ona spojrzała na mnie. Posłałem jej pocieszający uśmiech, który odwzajemniła.
- Na prawdę nic wielkiego tam nie zaszło? - zapytał blondyn. Odpowiedzieliśmy mu kiwnięciem głowy. - To ja idę do siebie muszę się przebrać.
- Oj musisz. - zaśmiała się Stella. Horan wyszedł z pokoju, a wtedy to już było nieprzyjemnie.
- Co wam odbiło?! - wydarła się Sam.
- Kurde głośniej, inni cię nie słyszeli. - warknąłem i przytuliłem Stellę. Ona zrobiła zdezorientowaną minę. - Co?
- Stella, ty chodzisz z Niallem. On jest bardzo wrażliwy załamie się przez ciebie. Boże święty, Louis miał racje... ty mu serce złamiesz. Jako, że jesteście moimi przyjaciółmi to chcę waszego jebanego szczęścia. Ale nie jego kosztem. Zachowaliście się jak bachory. - Tak, nie ma to jak kazanie Liama.
- Tatuśku, przestań tak pieprzyć. - rzekłem.
- Harry, Stella musicie mu powiedzieć. - rzekła Sam.
- Wiem, że musimy. Sam w końcu się dowie.
- Kto o czym się dowie? - zapytał Louis wchodząc do kuchni. Podszedł do swojej dziewczyny i pocałował ją mocno, aż uśmiech sam wyszedł mi na twarz. Po zakończeniu całusa spojrzał na mnie i Stell  chyba zrozumiał. - No brawo stary! - wrzasnął do mnie i przybiliśmy piąteczkę, potem mnie wyciskał.
- No i tak powinni zachowywać się przyjaciele. - rzekłem zadowolony.
- Niall was zabije. - rzekł po chwili Lou. Nie no a było tak fajnie.
- Kurwa nic się nie stanie. Co wy z tego robicie takie wielkie HALO!? Każdemu może się zdarzyć. Jestem szczęśliwa gdy mam przy swoim boku takiego przyjaciela, z którym mogę robić wszystko np.: śmiać się, śpiewać, rozmawiać, drażnić się, milczeć, płakać, kochać się itd. - spodobało mi się to. Jakoś będzie dobrze. Musi być.
- Dobra, my nie będziemy się mieszać. - powiedział Li. - Ale musicie wiedzieć jedno. Cokolwiek się stanie, nie zwalajcie winy na nas. Ok?
- Spoko. - powiedziałem i złożyłem na Stelli ustach pocałunek. Sam i Li się skrzywili, Louis zaczął gwizdać i obiecał, że wyjdziemy razem na piwo.
- A gdzie reszta kochasiów? - zapytała Smith.
- Śpią. - odpowiedział Lou.
- MR & MRS MALIK NA DÓŁ, ALE JUŻ! BO JAK NIE TO ZOBACZYCIE CO MOGĘ WAM ZROBIĆ!! - wydarła się Stell, wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Po schodach zszedł Niall i przyszedł do nas.
- Jakie plany na dzisiaj? - zapytał podchodząc do Liama i wieszając się mu na szyi. To wyglądało dwuznacznie. Nie żebym miał coś przeciwko temu, po prostu... Nie kurde nie ma nic „ po prostu”!
- Może przyjedziecie wszyscy do mnie? Mam wolną chałupę. Rodzice będą coś tam obchodzić i wyjeżdżają do LA. - zaproponowała Stell. Wszyscy się zgodziliśmy. Malikowie też się pewnie zgodzą, no bo co innego mają robić.
- Niall, Harry jest świetny prawda? - zaczął Lou. Spojrzałem na niego z przerażoną miną.
- O co chodzi? - zapytał blondas chichocząc i odlepił się od Liama, a przylepił do Stelli. Kurwa jej mać! Zarumieniła się. Czy ona go kocha? Ja myślałem, że mnie. A z resztą mniejsza o to.
- O... - Louisowi nie było dane dokończyć wypowiedzi.
- O ten tramwaj co nie chodzi. - rzekła Sam. Niall stał osłupiały, a wszyscy się śmiali. Wtem zeszła Alex i Zayn.
- No wreszcie! Ile można czekać aż przyjdziecie. - palnął Liam.
- Ja chyba z pół godziny próbowałam obudzić Malika, kurde ma twardy sen. - oznajmiła Alex. Cóż blondynki takie są, ale że dopiero się dowiedziała. Tylko brawa bić.
- Stella? - odezwałem się.
- Tak? - zapytała słodko i z uśmiechem.
- Odwieźć cię do domu? - zaproponowałem. Ona z uśmiechem na twarzy się zgodziła. Poszliśmy razem do mojego pokoju. Ona zostawiła tam torebkę, a ja ubrać się jeszcze muszę.
W pokoju wszystko było tak jak zostawiliśmy. Czyli kołdra na podłodze, poduszki pod łóżkiem, prześcieradło zwisa z łóżka, moje spodnie zwisają z żyrandola, koszulka... koszulka nie wiem gdzie jest. Boże, pomyśleć o tym co się działo. Nie żałuję!
- Harry? - odezwała się Stell przytulając mnie od tyłu.
- Hmm? - wymruczałem pytająco.
- Za kilka dni jadę odwiedzić stare śmieci. Pojedziesz ze mną? - zapytała nadal będąc przytuloną do moich pleców. Odwróciłem się do niej przodem. Spojrzałem w te duże, błyszczące, brązowe oczy, z których bije namiętność i porządnie. Dziewczyna się uśmiechnęła, ja zrobiłem to samo. A po chwili staliśmy z ustami złączonymi. Znowu poczułem jej pragnienie, rządzę namiętności. Coś mi się wydaje, że jeśli wszystko będzie dobrze, to dziś też mogę liczyć na seks, ale tym razem ostry. Chociaż lepiej byłoby odczekać kilka dni.
- Bierz torebkę i jedziemy. - rzekłem niechętnie odrywając się od jej jakże pełnych, truskawkowych ust. Ubrałem się w szary dres i biały t-shirt.
Zeszliśmy na dół, Niall aż zabijał mnie wzrokiem. Chłopak czuł się zazdrosny. Nie powinienem się tak zachowywać. Teraz mam tylko wyrzuty sumienia. Poszedłem jeszcze do salonu po kluczyki i dokumenty. Zauważyłem Stellę rozmawiająca z Niallem, co mi szkodzi posłuchać co mówić. Nie powinienem, ale któż powiedział, że musze robić wszystko co dobre?
- Stella, co jest?
- Nic.
- Przecież...
- Jest w porządku.
- A to w takim razie możesz już sobie jechać.
- Słucham?
- No co?
- Niall, ty jeszcze śmiesz pytać?!
- Kochana, nie bulwersuj się.
- Wiesz ty co, szuja z ciebie, kanalia, gówniany niedorób. Jesteś chamem, mam cię dość, skurwysynie! Ja.. - przerwał jej pocałunkiem, dziewczyna nie protestowała.
- Przepraszam, wiesz, że cię kocham. - powiedział po czym dodał. - Chyba... - ale ledwie słyszalnie. Niestety ja usłyszałem.
- No to pa kotku. - rzuciła dziewczyna, przytuliła go i podeszła do mnie łapiąc za rękę i ciągnąć w stronę wyjścia.
Spojrzałem na nią z niezrozumieniem, a co ona na to? Wywróciła oczami i ze złością wsiadła do mojego samochodu, który był otwarty. Wyjechaliśmy z posesji tak żeby chłopacy i dziewczyny nas nie zauważyli. Przystanąłem na jakimś poboczu. A dokładnie przed kwiaciarnią. Dobrze, że deszcz się rozpadał i mgła była, a do tego miałem przyciemniane szyby. Więc nikt i tak by nas nie zobaczył. Zwróciłem wzrok na Stell, która nerwowo i ze złością gryzła wargę. Rozumiem ją, ale martwi nie to co ona robi. Lecz wiem, musze z nią pogadać i to teraz. Jestem ciekaw co ona myśli teraz, właśnie teraz. Odezwać się? A może ruszyć dalej? Tak drugie wyjście jest najlepszym rozwiązaniem. Ale czy na pewno. Dobra pomyślmy, jak zacznę z nią rozmawiać to skupimy się nie na tym co trzeba i chyba wiadomo co byśmy wyprawiali. Przekręciłem kluczyk w stacyjce wrzuciłem bieg i podjechałem trochę do przodu. Zrezygnowałem... co mi szkodzi to zwykła rozmowa.
- Czemu stoimy? - zapytała dziewczyna odwracając się w moją stronę. Co ja mam jej powiedzieć? Hej no bo wiesz ty i Horan mnie denerwujecie, lecicie w kulki, jestem zazdrosny? Wzięłaby mnie za totalnego kretyna. - Harry? Misiek? KURWA NO ŻESZ POWIEDZ COŚ!! - wydarła się na mnie.
- Spokojnie. - poprosiłem i z uśmiechem na ustach pogłaskałem ją po policzku. - Chcę porozmawiać
- Ale, że tutaj? - zapytała rozglądając się dookoła. Pokiwałem twierdząco głową. - No dobrze.. Chodzi ci o Nialla? - jakby czytała mi w myślach. Tylko co teraz mam powiedzieć? - Nieznosisz mnie? - zapytała. Czemu tak sądzi? Jakbym jej nieznosił nie uprawiałbym z nią seksu zeszłej nocy.
- No coś ty. - odezwałem się. - Martwię się. - rzekłem biorąc głęboki oddech. - Zżerają mnie wyrzuty sumienia. Zachowałem się jak cham. Niall jest moim najlepszym przyjacielem, a ja po prostu przespałem się z jego dziewczyną. Nawet nie spytałem cię o pozwolenie aby cię dotknąć, pocałować. Ja po prostu zwariowałem. Liam i Sam chcą nas zabić, a Alex na pewno wszystko słyszała, Zayn zaraz się dowie. Musze to wyznać Horanowi. Ja się boję. No bo wiesz, mogę mieć każdą, niezależnie od wieku. A trafiło na ciebie taką sexbombe, moją sex bombę. Ja.. - nie dokończyłem bo zamknęła mi usta pocałunkiem, który odwzajemniłem i zaczęliśmy się całować z pasją, żądzą namiętności i wielkim uczuciem. Oderwaliśmy się od siebie, w jej oczach był smutek ale też... uczucie... miłość? - Zakochałem się w dziewczynie przyjaciela.
- Bardzo możliwe, że ona w tobie też. - powiedziała brunetka z bananem na ryjku. Zaczęliśmy się całować i to zachłannie. Moje ręce były na jej placach, po chwili zeszły niżej. Zatrzymały się na jej pośladkach. Oderwaliśmy się.
- Sorry. - wydukałem. I odpaliłem samochód. Pojechaliśmy do domu dziewczyny, kątem oka zauważyłem, że przygląda się mi od czasu do czasu przegryzając dolną wargę. Nie mogłem skupić się na wykonywanej czynności. Moje ręce nie chciały trzymać kierownicy, buntowały się przeciwko mnie. Ale co mogłem na to poradzić? Lewą rękę położyłem na kolanie mojej kochanki i wtedy to mogłem jechać spokojnie.
Odwiozłem Stellę. Droga zajęła mi 15 minut, co było dziwne, bo zazwyczaj dłużej się tu jedzie. Pożegnała się i prędko popędziła do domu. Ja oczywiście odprowadziłem ją wzrokiem i wróciłem do kompleksu.



(Oczami Zayna)
W domu od rana panowała dziwna atmosfera, ponieważ nikt do nikogo się nie odzywał. Horan siedział w pokoju i chyba grywał sobie na gitarze. Byłem ciekaw co się stało, no ale skoro się nie odzywają, to czy mi powiedzą?
Co jakiś czas Sam i Liam szeptali coś między sobą, Lou się im tylko przyglądał. Do tych szeptów dołączyła się moja dziewczyna. Co się do kurwy nędzy dzieje? Zakładają jakieś Gossip Girl? Siedzieli tak sobie plotkując w salonie, ja ich obserwowałem z tarasu. Zapaliłem papierosa, potem następnego, no i jeszcze jednego, no i kolejnego. Moja panna zauważyła, że przyglądam się im krzywo, więc raczyła wyjść z pomieszczenia na taras do mnie. Ustała przede mną i wyrwała mi papierosa z ust. Pokręciła głową, a na jej twarzy malowało się zażenowanie.
- Nie pal. - powiedziała pewnie. Zaśmiałem się ironicznie, co jej najwyraźniej się nie spodobało. - Palenie zabija. - powiedziała mi na ucho.
- Jak mam nie palić widząc, że zawzięcie o czymś szepczecie. - rzekłem lekko zły. - Co wy Plotkarę odstawiacie? - wywaliłem ze złością. Ona zaśmiała się.
- Zayn. - szepnęła me imię. Położyła swoje dłonie na moim nagim torsie. - Kocham Cię. - wypowiedziałam również szeptem. Schyliłem się aby ją pocałować, ona odwzajemniła mój czyn. - Po prostu rozmawiamy. - powiedziała nieco głośniej. - O Stelli i Niallu. - dodała.
- Dlaczego? - zapytałem zdziwiony. Dobrze wiem, że nie należy obgadywać swoich przyjaciół. Czym oni sobie na to zasłużyli?
- Bo jak sam już wiesz Johnson i Horan ostro się kłócą, czasami i udają szczęśliwa parkę. Oczywiście, nie jest tak. Spoko może i są w sobie zakochani, ale chcą zerwać, lecz nikt nie wie kiedy to nastąpi. A Stella przespała się z Harrym. - wytrzeszczyłem oczy, a kopara opadła mi aż do ziemi. - Tak uprawiali seks. - Kurwa! Allachu dopomóż tej dwójce się ustatkować.
- Tylko o tym gadaliście? - spytałem dla pewności.
- Tak. - odpowiedziała krótko. I dała mi buziaka - Kocie, mógłbyś zawieść mnie do domu?
- Hmm... no nie wiem.
- Malik.. Mam dziś zajęcia plastyczne, miej żeś serce.
- No dobra. - rzekłem i weszliśmy do środka. W tym samym czasie do domu wpadł Harold. Przybiłem z nim żółwia, chyba zrozumiał czemu. Poszedłem do siebie do pokoju, ubrałem się należycie i wróciłem do salonu. Sam darła się na Harrego, Louis go bronił i przytulał, a Li uspokajał Sam, moja laska tylko się temu przyglądała. Musze powiedzieć, że ten dom wariatów jest lepszy niż niejeden program rozrywkowy w tv.
Z Alex wyszedłem z domu. Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy ku jej domu. Kilka minut i byliśmy na miejscu. Pożegnaliśmy się, trochę pogadaliśmy i postanowiłem wrócić, ale nie do domu, do chłopaków, lecz do swojej rozwydrzonej przyjaciółki Stell.
Zastanawiałem się co ja jej powiem jak przyjadę albo nic nie powiem, po prostu będziemy coś, byle co robić. Zajechałem pod dom Stelli wysiadłem z samochodu i zapukałem do niej. Usłyszałem tylko
- Proszę!!
- Hej. - wszedłem do domu i wydałem się. Rozejrzałem się dookoła. Kurwa mać, trąba powietrzna przeszła? Wszystko porozrzucane. Meble zamiast stać w pionie leżały na podłodze, dużo szkieł, ramki na zdjęcia, butelki, szklanki, wazony, talerze, miski itd. Było porozbijane. Na posadzce w kuchni było coś czerwonego na stole, coś jakby... krew? - Stella!!? - wydarłem się.
- Tutaj!! - usłyszałem głos dobiegający z pomieszczenia znajdującego się pod schodami. Otworzyłem drewniane drzwi i wlazłem do środka. Zauważyłem tam schody, dobrze, że pomieszczenie jest oświetlone, ściany były kremowe, podejrzewałem że to wejście do piwnicy. Byłem już na dole, zauważyłem czarne drzwi, otworzyłem je.... Właśnie teraz by ludzie mówili: Nie otwieraj tych drzwi, wiedząc, że i tak ktoś je otworzy. Znalazłem się w ciemnym pomieszczeniu.
- Stella? Jesteś tu? - odezwałem się, ale nikt się nie odezwał, postanowiłem znaleźć włącznik światła. Gdy już go znalazłem po paru próbach, bo chyba z 7 razy walnąłem głową o ścianę, zapaliłem. Jestem w garażu. - Stel, gdzie ty?
- No co? - zapytała dziewczyna wchodząc do pomieszczenia, wyszła z kolejnego, które znajdowało się po drugiej stronie garażu.
- Przyjechałem się przywitać, ale chyba widzę, że przeszkadzam. - spojrzałem na nią, była cała rozpalona, nie wiem czy miała gorączkę, ale była tak czerwona gdy Horan jak się zawstydzi. Lecz moja przyjaciółka wydawała się zła na kogoś.
- Nie przeszkadzasz. - odezwała się i zapaliła papierosa. Oczywiście ja zrobiłem to samo i paliliśmy oboje siedząc sobie spokojnie na masce porsche należącego do taty Stell.
- Co się stało? - zapytałem zaciągając się. Brunetka chyba zapomniała wydmuchać dym i go połknęła, bo zaczęła kasłać. Po chwili było już w porządku. - No więc?
- Sama nie wiem. - powiedziała po cichu.
- Jak to?
- No bo, gdy Harry mnie przywiózł weszłam do domu. Jak zwykle z resztą ściągnęłam buty i rzuciłam gdzieś w kąt. Wolałam chodzić boso. Wyszłam z przedpokoju i mało zawału nie dostałam. Poszłam do salonu, meble leżały na podłodze, były połamane, obrazy przekrzywione, kwiaty porozrzucane, wszystko, prawie wszystko pobite. Ale jedyna rzecz, która została nietknięta to pianino zaścielone brązowym pokrowcem. Nie wiem co się mogło stać, złodzieje na pewno nie, bo mamy świetną ochronę. Potem poszłam do kuchni, tam było gorzej. Toster się palił, drzwi od szafek znajdujących się na dole pourywane, lodówka wywalona, sztućce i szuflada na podłodze, a na stole krew. Nie wiedziałam co robić, więc postanowiłam znaleźć siostrzyczkę. Przeszukałam cały dom, ale nie mogłam jej znaleźć. Pomyślałam, że może jest w azylu, ale jej też tam nie było. Więc musiała być w garażu lub w piwnicy. Zacząwszy od garażu przeszukałam wszystko, każdy kąt, każde pudło, każdą puszkę szafkę, a nawet samochód, lecz nie było jej tu. Weszłam do piwnicy, a wtedy ty wszedłeś do domu. Wszystko poprzerzucałam, ale nie znalazłam jej. - powiedziała, w jej oczach dało się zauważyć łzy. Przytuliłem ją do siebie mocno, nie chciałem jej teraz puszczać, wiedząc jak jest jej ciężko, jest smutna. - Martwię się, bardzo się martwię, co jeśli coś jej się stało?
- Stella, spokojnie, nawet tak nie mów. Będzie dobrze. Znajdzie się. - powiedziałem aby poprawić jej humor, ale na darmo. - Czy Cindy ma jakąś opiekunkę?
- Ma.
- A może jest u niej?
- Wątpię...
- To może pojechała z twoimi rodzicami?
- Nie...
- Stella, zadzwoń chociaż do niej.
- No już. - Stell wyciągnęła z kieszeni spodni telefon, wybrała numer, przyłożyła urządzonko do ucha, po chwili dało się usłyszeć „Abonent ma wyłączony telefon lub jest poza zasięgiem sieci.”.
- Zadzwoń do niani. - poradziłem. Zrobiła to z trzęsącymi się rękoma. Włączyła głośnomówiący abym mógł to usłyszeć. Był sygnał to już dobrze wróży.
- Słucham? - z aparatu wydobył się głoś jakiejś kobiety.
- Witam, tutaj Stella Johnson, siostra Cindy.
- O dzień dobry.
- Ja poszukuję siostrę, jest może ona u pani?
- Tak, jest. Właśnie śpi, była bardzo wyczerpana.
- A wszystko z nią w porządku? Jest cała i zdrowa?
- Nie bardzo. Jak przyszłam po nią to nie chciała mnie wpuścić do domu, była rozpłakana i miała rozciętą rękę.
- Boże kochany, jak się trzyma?
- Teraz już dobrze.
- Bardzo dziękuję, odbiorę ją od pani pod koniec dnia.
- Oczywiście, nie ma sprawy.
- Bardzo dziękuję, dowidzenia.
- Dowidzenia. - rzuciła kobieta i się rozłączyła.
Stella odetchnęła z ulgą i przetarła sobie oczy, nadal tkwiła w moich ramionach. Mi też zrobiło się lżej na sercu, teraz trzeba tylko w domu posprzątać.
- Chodź, musimy posprzątać. - powiedziałem wstając z samochodu.
- Nie. - powiedziała leniwie.
- Stell...
- Zadzwonię po serwis sprzątający. - jak powiedziała, tak też zrobiła. Obiecali przyjechać za pół godziny, my ogarnęliśmy trochę kuchnie i salon, a resztę zrobią oni.
Byłem ciekawy tego music room, więc dziewczyna postanowiła mi go pokazać. Jak się okazało było to pokój nagraniowy. Powygłupialiśmy się śpiewając jakieś głupawe pioseneczki. Przyszli ci od sprzątania, dość szybko posprzątali, minęła godzina i było czysto. Obserwowałem ich uważnie, nie ufam takim ludziom. Zawsze mogliby coś wynieść z tego domu i nielegalnie sprzedać. Stella śmiała się tylko ze mnie. To wyglądało mniej więcej tak... Ja sobie stoję w progu salonu z skrzyżowanymi rękami na piersiach i patrzę się na 5 sprzątaczy z miną mafioza. Stella widząc to zaczęła śmiać się jak opętana, aż leżała na podłodze tuż pod moimi nogami. Sprzątacze gapili się krzywo na nas. Ale ja się nie poddawałem, posyłałem im zabijające spojrzenia przez co przyśpieszyli swoją pracę i poszli sprzątać kuchnie, ja szedłem za nimi. Jak się okazało ludzie umieją naprawiać szafki i meble, bo poprzykręcali jakieś tam śrubki i było git. Po skończonej pracy całą siódemką staliśmy przy drzwiach. Moje spojrzenie nadal mroziło im krew w żyłach.
- To ile mam płacić? - zapytała brunetka.
- No to będzie... - zaczął jakiś facet i spojrzał na mnie, wystraszył się. - Trzydzieści. - dokończył. Stella wyjęła z kieszenie banknot 100 funtowy, no więc ja dałem im 30 funtów. I sobie poszli.
- Dzięki. - powiedziała do mnie przyjaciółka. - Oddam ci potem kase.
- Nie trzeba, ale wiesz? Podejrzewam, że teraz musimy jechać do Tesco, bo jak zdążyłem się dowiedzieć masz pustą lodówkę. Zajedziemy jeszcze do Ikei i innych sklepów i dokupujemy wszystko co się zniszczyło. Potem skoczymy do Milkshake City i pójdziemy kupić mi jakieś porządne ciuchy, co ty na to?
- Dobra. - rzekła. Wzięła torebkę, wpakowała do niej skórzaną kurtkę (dziwne, że się zmieściła), portfel, aparat, kosmetyczkę, paczkę papierosów, kluczyki od samochodu, od domu i pilota od bramy. Wyszliśmy i pojechaliśmy do Tesco.



(Oczami Louisa)
Po tym jak Zayn wyszedł z Alex i długo nie wracał dostałem jakiś zboczuchowatych myśli, że niby mogą pieprzyć się ostro w domu blondynki. Gdy powiedziałem ten pomysł na głos Niall i Harry zaczęli ryć mordę ze mnie, a Samantha dała mi pilotem od telewizora po łbie. Zabolało, ale nie jestem beksą i postanowiłem jej oddać, ale że to dziewczyna, więc musi to być coś lekkiego i miękkiego. W kącie zauważyłem stojącą gitarę Nialla poszedłem i wziąłem ją mówić wszystkim, że idę załatwić potrzebę. Podszedłem moją dziewczynę od tyłu i chciałem dać jej w łeb gitarą, oczywiście na żarty. Przecież nie uderzyłbym dziewczyny i to jeszcze tej, którą kocham. Spojrzała na mnie wrogo, Horan i Styles powiedzieli jej coś tam na ucho, a ona poszła do spiżarki, wyjęła z niej siatkę z marchewkami i rzucała nimi we mnie, chłopaki mieli ubaw.
- Lou, nie drzyj się jak dziewczynka, bądź mężczyzną i przyjmij cios z honorem. - rzekł Styles ledwo, bo oczywiście śmiał się jak głupi.
- Tommo dostał wpierdol od dziewczyny. - zakpił Nialler. Fajnie, oni świetnie się bawią, a mi nie jest do śmiechu. Zacząłem biegać po całym domu uciekając przed Sam. Kurde, dziewczyna ma dobrą kondycję, biega za mną drąc się na mnie. Dorwie i zabije, potem zakopie, następnie odkopie, usmaży i z powrotem zakopie. Nie wiedząc gdzie uciekać uciekłem do ogrodu, dziesięć razy obiegłem nasz wielki dom w kółko, aż się zmęczyłem i postanowiłem walnąć się na trawę, gdzie kiedyś znajdowała się plantacja moich marchewek. Tak, bo dobrze pamiętam jak Niall z Harrym przejechali ją samochodem Stelli.
- Co zmęczyłeś się? - zapytała Sam. Spojrzałem w górę i zauważyłem ją z marchewką w ręce.
- Tak. - powiedziałem z trudem łapiąc oddech. - Masz dobrą kondycję, a do tego jesteś śliczna, masz zgrabne ciałko, każdy twój ruch jest cholernie podniecający, zajebiście tańczysz, normalnie cud miód. - powiedziałem z nadzieją, że nie oberwie mi się marchewką.
- Oj kochanie, nie pochlebiaj mi, bo i tak ci się dostanie. - rzekła. No kurde...
- Auć!! - zawyłem. - dostałem trzema marchewkami, jedną oberwałem w kroczę, drugą w brzuch, a trzecia też w krocze. Skuliłem się z bólu. - Dzięki, przez ciebie nie będę mógł mieć dzieci.
- Będziesz je miał. - powiedziała siadając obok mnie.
- A chcesz się przekonać? - zapytałem odwracając się w jej stronę i poruszając znacząco brwiami. Znowu oberwało mi się marchewką, w brzuch. Moja dziewczyna wstała z uśmiechem na twarzy i delikatnie przegryzła wargę. Podała mi pomocą dłoń, chwyciłem ją i wstałem. Trzymając się za ręce wróciliśmy do domu. W salonie nadal te dwa głąby ryły ze mnie. I właśnie coś do mnie dotarło, Liam gdzieś się zmył. - Ludzie spokój. Widzieliście gdzieś Liama? Zniknął tak nagle.
- Ty no, masz racje. Tak myślałam, że kogoś i tu brakuje. - rzekła Sam.
- Kogo ci brakuje? - zapytał Horan i od razu odpowiedział sobie na to pytanie. - Dzieci, których Louis nie będzie mógł mieć. - tak, nabijaj się blondasie!!! A pożegnasz się z Queen. A tak, nie wspomniałem ulubiona gitara Nialla nazywa się Queen. Wiem, to bez sensu nadawać imiona rzeczom. Tak samo jak moja mama ma w domu w Doncaster kwiatka fikus i zwraca się do niego Benjamin. Nienormalne to jest. Tata mi powtarza, że tak się nazywa, a ja i tak upieram się że to bez sensu. Albo jak Phoebe i Daisy też nazywają jakoś dziwnie swoje rzeczy, ostatnio nazwały laptopa topciem. Zwariowały, no ale cóż już długo nie gościłem w domu. Miejmy nadzieję, że to już przeszło.
- No więc Liam poszedł sobie. - powiedział Harry. Brawo bystrzaku.
- A gdzie? - zapytała Sam.
- Andy zagościł w Londynie i poszli do klubu. - powiadomił mnie blondynek.
- No więc, jak nazwiecie nienarodzone dzieci, które nie istnieją przez takie coś jak marchewka w ręku porywczej dziewczyny?? - zaśmiał się Harold leżąc na brzuchy na podłodze. Wkurzyłem się już i usiadłem na niego. Zacząłem ciągać go za loczki. Hahah teraz to on darł się jak dziewczynka. Zaczął wymachiwać nogami i uderzał nimi o panele, rękami walił w podłogę. Usłyszałem dziki śmiech Horana i Smith leżących na kanapie.
- Dobra, zejdź z niego. - powiedział Horan wstając, co było wyczynem w jego wykonaniu, bo jak taki on się śmieje to trudno jest wstać. Ani mi się śniło wykonać polecenie przyjaciela. - Sam, bierz marchewkę i dajesz na Lou. - to mnie przeraziło. Jak oparzony odskoczyłem na bok i cała trójca wyła ze mnie. No tak, zawsze ze mnie. Zacząłem się modlić na kolanach.
- W imię ojca i syna i ducha świętego. Boże, czemuż ty stworzyłeś marchewki do takich okrutnych celów? Za co tak mnie nienawidzisz? Pokarałeś mnie taką seksowną dziewką, którą oczywiście kocham i tymi dwoma palantami. Za jakie grzechy?? No pytam, za jakie? Błagam niech Liam się tu znajdzie. Amen! - Hazza, Nialler i Sam wybuchli śmiechem. Wtem drzwi kompleksu się otworzyły i wlazł poprzez nie Liam, a za nim Andy. - Dziękuję! - wykrzyknąłem, nadal klęcząc i wpatrując się w sufit. Moja dziewczyna i przyjaciele spojrzeli przerażająco na mnie.
- Yyy... - zaczęło moje słoneczko. - To ja może już sobie pójdę.
- Nie tak szybko skarbie. - powiedziałem obejmując ją. - Najpierw masz mi odkupić marchewki. - w tej chwili ona i lokers zaczęli się śmiać.
- Yhym... - odchrząknął Payne. - Ja tu jestem.
- A tak... - rzekłem leniwie.
- Gdzie cię wcięło? - zapytała Sam podchodząc do niego i przytulając na powitanie. Cieszy mnie to, że w końcu się przyjaźnią. - Czemu sobie bez słowa poszedłeś? Louis chciał nie zabić. Jego bronią była gitara.
- Bardzo ciekawe. - wymruczał Andy.
- Sam, to jest mój przyjaciel Andy. - przedstawił ich sobie. I  wszyscy klapnęliśmy na kanapie, no oprócz Sam.
- Więc powiadasz, że Louis chciał cię zabić. - wydukał Li patrząc na nią z psychicznym spojrzeniem.
- Wziął tamtą gitarę. - pokazała palcem na gitarę. - I chciał mnie jebnąć nią w łeb.
- Oj Louis, nie ruszaj Queen. To jeszcze dziecko, Niall by płakał po niej. - nie no koleś z choinki się urwał.
- Queen? - zaczęła śmiać się Sam. - Kto normalny nadaje imiona rzeczom.
- Dziękuję! - wykrzyknąłem, podszedłem i pocałowałem ją.
- Ja. - powiedział Horan, dobrze wiedzieć.
- Dobra, ja już musze iść. Za godzinę mam zajęcia i musze się przygotować. - powiedziała Sam. Jej moja tancereczka będzie dziś kręcić tyłeczkiem, chcę to zobaczyć.
- To może ja pójdę z tobą. - zaoferowałem się.
- Nie dzięki, sama też mogę.
- Ale ja nalegam. - zrobiłem oczka tego kota ze Shreka. Musiała ulec, zgodziła się.
- No dobra. - rzuciła. - Ale tak z domu nie wyjdziesz. - powiedziała pokazując palcem na spodnie, które miałem na sobie, spodnie od pidżamy. Więc poleciałem szybko na górę, przebrałem się w granatowy t-shirt i jasne rurki. Wróciłem, rzuciłem chłopakom cześć i wyszliśmy z domu. Ostatnie co udało mi się usłyszeć to wypowiedź Andy’ego i  Nialla.
- Niezła jest. - Andy.
- Nie widziałeś jej przyjaciółki. - Niall.
Automatycznie się zaśmiałem.



(Oczami Sam)
Za pół godziny zajęcia taneczne. W co do cholery się ubrać? O wiem, ubiorę się normalnie i do torby spakuję dresy i top. Ale w co się ubrać, jak to normalnie ma wyglądać? Toć nie pójdę naga owinięta samym ręcznikiem. Potrzebuję pomocy. Wyszłam z łazienki przeczesując szczotką włosy. Weszłam do swojego pokoju. Zapewne chcecie wiedzieć czemu nie brałam prysznica w swojej łazience? A to dlatego ze kran jest zepsuty i woda nie chce lecieć. U mnie w pokoju na łóżku siedział Louis i przeglądał zdjęcia w moim laptopie.
- Fajne? - postanowiłam go zagadać.
- No.. masz talent nawet, ale przydałaby ci się trochę nauki.
- No wiem. Zawodowcem nie jestem, ale czasami to lubię.
- Rozumiem. - wtedy przeniósł swój wzrok od komputera na mnie, uśmiechnął się szelmowsko.
- Nie wiem w co się ubrać. - powiedziałam rumieniąc się.
- Na początek preferuję założenie wygodnej bielizny, a potem coś się znajdzie. - powiedział wstając z łóżka. Podszedł do mnie i objął przy czym pocałował mnie w usta i to z pasją. Postanowiliśmy razem wybrać jakiś komplet bielizny. Otworzyłam szufladę i zaczęłam grzebać, Louisowi spodobał się koronkowy czerwony zestaw, ale ja wolałam coś zielonego. Więc wyjęłam zielone figi i stanik do kompletu. Poszłam do swojej łazienki ubrać się. Wdziałam bieliznę i zarzuciłam na siebie szlafrok, wyszłam z łazienki i zobaczyłam mojego maczo mena siedzącego na parapecie ze smutasem na tej boskiej mordce.
- Co się stało? - zapytałam.
- Musisz iść na te zajęcia? - zapytał mnie ze smutkiem w głosie.
- Kochanie, wiesz że taniec to może życie i muszę iść, to będą drugie zajęcia i może przedstawiłabym ci dziewczynę, którą tam poznałam, Madeleine.  
- No zostań proszę. - zrobił oczy słodkiego pieska. - Zgódź się. - złapał mnie za biodra i przyciągnął do siebie tak, że siedziałam na jego kolanach. - Pproszę. - wyszeptał i pocałował mnie tak namiętnie i tak słodko. Nie chce tego kończyć, a co tam... jeden raz nie będzie mnie  na zajęciach. Zaczęliśmy się całować i to namiętnie, można dodać zachłannie. Wiedziałam, że Louis chce mnie przelecieć, ale wiem, że nie dam mu tej satysfakcji. Przenieśliśmy się na łóżko.
Jego pocałunki były głębokie, takie słodkie. Leżałam pod nim rozkoszując się zapachem mojego Louisa i wtem naszła mnie myśl co by było gdyby to był Liam, czy też by tak pachniał? Chociaż odpowiedz na to znam, Li używa innych perfum ładniejszych, ale nie słodkich, też nie za mocnych, tylko takich w sam raz.



(Oczami Stelli)
Cindy mnie wystraszyła. Dobrze, że nic jej nie jest, no prawie nic. Mieszkanie wyglądało masakrycznie, ale poradziliśmy sobie, ja i Bayn, z niewielką pomocą sprzątaczy. Haha, chyba będą mieli traumę do końca życia i wystraszyli się niejako Zayna Malika, członka grupy 1D. Jestem ciekawa czy to się pojawi jutro w gazecie, albo jeszcze dziś w necie. No właśnie, już od bardzo dawna nie zawitałam w Internecie. Może by trzeba było wejść i sprawdzić Facebooka itd. Właśnie z Malikiem jestem w Tesco, cały czas mnie szturcha. Kurde, jebnięty jakiś, schizy ma najwyraźniej.
- Odbija ci już? - zapytałam zła.
- Tak, ale nie. - dobra, koleś ma schizy.
- Głupi jesteś.
- A ty nie lepsza.
- Odwołaj.
- Róbmy zakupy. - powiedział pchając wózek i nagle poczułam, że się unoszę, no tak wsadził mnie do niego.
- Malik, jesteśmy w sklepie, ludzie paczą. - wykrzyknęłam. I poczułam na sobie spojrzenia wielu osób, no tak doszły do tego telefony komórkowe, lud zebrany wokół nas robił zdjęcia śliniąc się jak buldogi.
- Sorry, ale musimy iść. - rzucił Malik i weszliśmy w alejkę z nabiałem. Przyjaciel pchał mnie w wózku dość wolno, abym mogła wszystko co potrzebne złapać i wsadzić. Nagle zachciało mi się czegoś. Tak, kefir owocowy. Rozejrzałam się dookoła stał wysoko, za wysoko jak na mnie. Malik zobaczył czemu się przyglądam i mi go ściągnął. Jestem mu wdzięczna. Obskoczyliśmy cały spożywczak i postanowiliśmy jechać dalej.
Kupiliśmy jakąś królewską porcelanę, tzn. zastawę porcelanową. Byliśmy też na wyprzedaży staroci. Ale nic fajnego tam nie było. Kupiliśmy czerwony toster. Będzie bosko wyglądał w kuchni.
Postanowiłam Malikowi kupić czarny t-shirt z trupią czaszką i napisem „Nie podchodź.” Kilka fanek zaczepiło nas i poprosiło o zdjęcie i autografy, ja odmówiłam. Zayn musiał się trochę pomęczyć. Śmiałam się z tych dziewczyn, co za głupie suki. Zadawały jakieś głupie pytania, np.: Zayn, ile stołów już połamałeś?, albo Jak kupię ci lustro, to mnie przelecisz? Śmiałam się z nich i to bardzo. Opisałam tą całą sytuację w smsie, którego odbiorcą był mój chłopak i moje przyjaciółki: „Właśnie stoję z Malikiem przed centrum handlowym. Zaczepiło nas parę fanek i muszę stwierdzić, że są mega, mega, mega zboczone. Jedna zapytała go czy jak kupi mu lustro to ją przeleci. Idiotka.” Podobno gdy to odczytali posikali się ze śmiechu, no niektórzy.
Po skończonych zakupach razem z Zaynem poukładałam wszystko na miejsce tak, jak stać powinno.
Zayn pojechał do domu się przebrać, była już prawie noc. Do mnie zawitała Alex i razem pojechałyśmy odebrać moją siostrę od niani. Dokładnie nie wiem gdzie miałam jechać, bo postanowiłam wyjąć GPS. Alex mnie kierowała, jak się okazało to jest ta sama ulica, na której ona mieszka, tylko że na drugim końcu. Ale zapewne to mi się nie przyda do wiadomości. Przyjechałyśmy pod dom kobiety, Alex postanowiła zaczekać w aucie, ja poszłam do drzwi. Mieszkanie nie było wcale takie duże, jak reszta domów z tej ulicy, było ono raczej jak zwykły dom jednorodzinny z małym basenem i zadbanym ogrodem. A skąd to wiem, bo obeszłam go kilka razy w kółko. Wiem, jestem dziwna, każdy mi to powtarza. Cindy wybiegła z domu rzucając mi się na szyje zaczęła cichutko łkać. Ale szybko się uspokoiła widząc moją zdezorientowaną minę. Postanowiłyśmy wrócić do domu. Moja siostra położyła się spać, ja i Alex przygotowałyśmy salon na przyjście ludu. 10 minut później cała hołota zasiadała w moim salonie. Alkoholu dziś nie pijemy, ponieważ pojutrze są egzaminy, a ja chcę zdać, a z kacem nie dam rady. 
- Stella, słyszałem, że ktoś ci dom zdemolował. - odezwał się Harry z troską w głosie, czyżby się martwił? - Nic ci się nie stało?
- Nic mi nie jest, ogarnęliśmy trochę dom i pomogła nam ekipa sprzątająca. - zwróciłam się do przyjaciela. Spojrzałam ukosem na Malika, który zaśmiał się pod nosem. - Teraz będą mieli traumę bo Bayn nastraszył ich i to bardzo.
- Oj a myślałem, że to ciebie się wystraszyli. - wtrącił Nial.
- Dziękuję. - odezwałam się i zasiadłam w fotelu w moim salonie.
Harry usiadł na jego poręczy i pogłaskał mnie po plecach. Znalazłam album zdjęciowy z mojego dzieciństwa, często wtedy podróżowałam. Na jednym byłam z małym chłopcem, może rok starszym lub w moim wieku, miałam wtedy ok. 5 lat. Zdjęcie było przekazywane z ręki do reki, aż dotarło do Zayna. Przyglądał się dziwnie.
- Co ja tu robię? - w końcu się odezwał.
- Raczej co ja tu robię? - spytałam, bo zdjęcie wyglądało dziwnie dwuznacznie. Przedstawiało mnie siedzącą w piaskownicy.... Okay dziwne, zdjęcie został zrobione w Bradford. Jaki ten świat mały. Mam zdjęcie z Malikiem jeszcze z dziecięcych lat. Wszyscy gapili się dziwnie, a Hazza z Lou dostali dziwnych skojarzeń. No comment, normalnie. Teraz przyszła pora na oglądanie filmów.
- To co, oglądamy film? - zapytał. Wszyscy się zgodziliśmy i zasiadaliśmy na kanapie. Liam i Harry się nie zmieścili, więc usiedli wspólnie na fotelu.
- Tylko co obejrzymy? - zapytał Liam. Wtedy się zaczęła kłótnia.
- Komedię. - zaoferował Horan.
- Melodramat. - powiedziała Alex.
- Thriller. - zawołał Louis.
- Sam jesteś thriller. - warknęła sam.
- Program przyrodniczy, dzisiaj mieli puszczać coś o tym jak orangutany robią sobie dzieci. - rzekł Zayn.
- Orangutan się odezwał! - wrzasnęłam. - Ogarnijcie się i do jasnej cholery wybierzcie jakiś film, bo jak nie to wezmę maczetę. - no, z Zaynem kupiłam maczetę w jakimś sklepie i schowałam ją bardzo dobrze tak, że nikt jej nie znajdzie. Jestem tego w 100% pewna.
- Ty masz maczetę? - wydukał wystraszony Harry.
- Tak i jeśli mnie wkurzysz obetnę ci lędźwie.
- Żartujesz sobie? Powiedz, że tak, kochanie powiedz tak. - poprosił Niall jak rozpłakane dziecko.
- Nic nie zrobię, żartowałam, a teraz włączamy horror.
- Jaki? - zapytał Zayn.
- Teksańska masakrę? - zaproponowali Louis z Liamem.
- Jasne. - powiedziała reszta.
Włączyliśmy film, ale już na początku Niall poprosił o zastopowanie, bo zachciało mu się jeść, a chrupki, popcorn, itd. Poszłam razem z Liamem do kuchni i przynieśliśmy jedzenie, potem zrobiliśmy kolejną rundkę do kuchni i tym razem przynieśliśmy napoje bezalkoholowe i kubki plastikowe. Przynajmniej nie będę musiała nastawiać zmywarki. Już na początku filmu zaczęło mi się nudzić. Zaczęłam się bawić się zamkiem od bluzy Nialla, ale on to olewał. Widziałam, że film zaczął nudzić się chyba wszystkim. No brawo, film beznadziejny.
- Nudzi mi się. - powiedziałam swojemu chłopakowi na ucho i to z namiętnością.
- Kochanie, oglądaj. - powiedział otrzepując się.
- Co?! - wrzasnęłam. - Dobrze usłyszałam?
- Tak. Oglądaj. - powiedział podnosząc głos, lecz nie krzycząc. Wszyscy zwrócili swój wzrok ku nam. Zjechałam go wzrokiem, ale nic nie powiedziałam, bo wiem, że zaczęli byśmy mocną kłótnię i wszystkim byśmy zjebali humor, a tego nie chce.
- Widzę, że nie zaliczysz już Stelli, no cóż Harry cię wyprzedził. - powiedział Louis ze śmiechem. Ja i lokaty spojrzeliśmy na niego ze złością.
- Stello, o czym on mówi?- zapytał Niall.
- O jej urodzinach. - odpowiedział Zayn.
- Malik zabiję cię, zabiję!! Lou ciebie też. - wydarłam się.
- Harry, jesteś moim przyjacielem. - zwrócił się do bruneta.
- Samo tak wyszło. - próbował się wytłumaczyć.
- Dobra, nie ważne. - rzucił blondynek. - Ja już wyjdę.
Powiedział i wyszedł, zostawił nas. Teraz czułam się okropnie, ale nie żałowałam. Wiem, że to kiedyś minie. Każda dziewczyna będzie mieć takie coś za sobą, ja wole mieć teraz niż potem, kiedy będę miała męża. Ale wiem, źle się zachowałam, ale on to spowodował, całował mnie, obsypywał czułymi słówkami i tak nagle wziął mnie olewał. Za takiego chłopaka dziękuję, wolę mieć super przyjaciela.



(Oczami Nialla)
Nie mogłem uwierzyć własnym uszom. Jak ona mogła, jak on mógł, jak oni mogli. A babcia zawsze mi powtarzała nie ufaj kobietom. No ale jeśli się zakochasz, to będzie bieda, wiem, że Stell to dobra dziewczyna i żałuje tego i  jestem pewien, że również nie żałuje tego co zrobiła, jak każda dziewczyna. Mogłem się domyśleć, że takie coś się kiedy zdarzy. Ale że teraz.
Czuję się jak oszukany świr, jak media się dowiedzą, będzie źle. Skończy się moja i Harrego kariera muzyczna, ale ja tego nie chce, on jest moim przyjacielem, ale tej laski, która mnie zraniła nie chce jak na razie na oczy widzieć. No cóż teraz mamy wolne. Mam ochotę wyjechać do Irlandii i iść z kumplami do klubu się najebać. Teraz co robię? Chodzę się po nocnym Londynie, w dodatku deszcz zaczął padać, podśpiewując sobie piosenkę, Del Shannon - Runaway. Tęsknie za swoja dziewczyna, chce aby była tu ze mną i mnie przytuliła. Moja „miłość” uciekła.... Tęsknię.... Moja mała ucieczka... Bardzo ja kocham!!!



As I walk alone I wonder what went wrong
With our love a love that was so strong
And as I still walk on I think of
The things we've done together
While our hearts were young

I'm walking in the rain
Tears are falling and I feel the pain
Wishing you were here by me
To end this mesery and I wonder
I won-won-won-won wonder
Why why why why why why she ran away
And I wonder where she will stay
My little runaway run-run-run-run runaway

I'm walking in the rain
Tears are falling and I feel the pain
Wishing you were here by me
To end this mesery and I wonder
I won-won-won-won wonder
Why why why why why why she ran away
And I wonder where she will stay
My little runaway run-run-run-run runaway 




* Dziękujemy za to, że jesteście z nami. Za wszystkie komentarze i wejścia na bloga.
* Nie wiemy dokładnie kiedy pojawi się nowy rozdział, ale dodamy go, jeśli będzie co najmniej 30 komentarzy.
Do następnego ♥

56 komentarzy:

  1. Aaaa . zajebisty , no normalnie meega . ; ) kocham tego bloga i nie moge sie juz doczekac nexta . < 3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o hahaha padłam ;dd leże i kwicze ;d

      -jak sie dodaje kom ??

      -a jak dodałaś?

      hahahahahha ;dd

      ~Eve

      Usuń
    2. hahahahaha jebłam xD

      Usuń
  2. świetny rozdział zresztą jak zawsze... dodaj coś szybko

    OdpowiedzUsuń
  3. Ma sie pojawic jak najszybciej ! ;) A tak w ogole to kocham ten blog a rozdzial boski <3



    http://drunkonlove1d.blogspot.de/

    OdpowiedzUsuń
  4. Boski rozdział <3
    biedny Niall taki cios w serce ;( mam nadzieję że szybko się pozbiera po tym
    I nie żeby coś ale więcej seksu w nowym rozdziale prosze ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. No i ryczę.. Biedny Niall :( Nie zasłużył na to. Kocham waszego bloga jest GENIALNY! Czekam na następny rozdział ;**

    OdpowiedzUsuń
  6. Poor Niall..
    Swietny rozdzial<33 do nn! (;

    OdpowiedzUsuń
  7. no w końcu wstawiłaś rozdział jak zawsze genialny i czekam na kolejny. Zapraszam do siebie

    http://gotta-be-you-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Zajebisty kiedy następny ? ; )

    OdpowiedzUsuń
  9. W końcu ! Już się nie mogłam doczekać xD

    OdpowiedzUsuń
  10. super super supeeer ! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda Blondaska ... a może by tak jakieś tajemnicze pocieszenie dla niego ?

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeszcze nie skończyłam czytać ale muszę to napisać : Mój fiskus też ma na imię Benjamin! Leję z tego hahahahaha dobra wracam do czytania :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo jest odmiana taka fikusa który nazywa się Benjamin sama zajarzyłam dopiero gdy mama 2h mi to tłumaczyła

      Usuń
    2. aha hahhahahahahahaha nie wiedziałam ;D

      Usuń
  13. Cudnyy.<3333

    dodawajcie szybko kolejny .!

    Proszęę..!

    OdpowiedzUsuń
  14. świetny. ;-*.;-)).
    <3

    OdpowiedzUsuń
  15. zaje.biaszczy.!
    koCham was.!

    OdpowiedzUsuń
  16. Jakie tu są zboczeńce... xd
    Extraa.;-*.!

    ceem więceeej.!

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetny dawaj nexta ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Fajnie :) Ale Harry przesadził .. Stella kurde powinna być z Niallem a tu takie coś !

    OdpowiedzUsuń
  19. Stella i Harry 4ever !!!!
    Mają byc razem i ch*j !

    KOcham to opowiadanie jesteś świetna ; )

    OdpowiedzUsuń
  20. Stella i Harry.<33
    może tak oficjalnie.>?

    Kocham ich i was.!

    OdpowiedzUsuń
  21. Aż się poryczałam. : ( Biedny Niall wolałabym jakby nadal był ze Stellą...

    OdpowiedzUsuń
  22. awww wszystko jest takie pokręcone, Harry Niall, Stell mam nadzieję, że wszystko się ułoży, oczywiście z niecierpliwością czekam na następny rozdział, zapraszam także do siebie - http://truelove-onedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. zajebiście nie mogę się doczekać następnego ; D

    Kiedy bd mniej więcej ? ; )

    OdpowiedzUsuń
  24. Super Stella i Harry ; **

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie mogłam się doczekać, ale było warto. Rozdział świetny.


    Stella i Harry !!! :D

    OdpowiedzUsuń
  26. mOże tak.. jutro kolejny rozdział.?!.<3
    Stella i Harry.;-*.
    4Ever. =] xd

    OdpowiedzUsuń
  27. oby Harry i Stella byli ze sb oficjalnie ; D

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie smutaj Horanku ! Ja cię pocieszę ! ♥

    OdpowiedzUsuń
  29. Pięknie pięknie i jeszcze raz ciekawie ! ♥ Jesteś zajebista laska !

    OdpowiedzUsuń
  30. Szkoda mi Nialla i to bardzo, ale chce zeby Stella byla z Harrym.. Dla mnie bardziej pasują.. Czekam na kolejny rozdzial ! ♥

    OdpowiedzUsuń
  31. Lubie to ! Kliknęłabym lajka na facebooku ♥

    OdpowiedzUsuń
  32. Kocham kocham kocham ! Czekiam czekam czekam ! :D

    OdpowiedzUsuń
  33. Już jest 40 kom ;D

    OdpowiedzUsuń
  34. Zajebisty ;)
    Całe opowiadanie jest zajebiste. Chciałabym, żeby Hazz i Stell byli razem. Pasują do siebie, szczególnie w łóżku.
    Czekam na kolejny rozdział i więcej erotycznych scen w wykonaniu Lokersa i jego PRZYJACIÓŁKI!!!!! ;DD

    OdpowiedzUsuń
  35. zakochałam się w waszym blogu ;o


    http://threegirls-onedream.blogspot.com/ jeżeli ktoś szuka nowego opowiadania - zapraszamy, dzisiaj dodamy prolog, wchodźcie i komentujcie ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Ruszamy szare komórki, siadamy na trawce i piszemy kochanie ! ♥ My już czekamy ;D Mam nadzieję że w sobotę się coś ukarze ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oJ KOCHANIE NIE WIEM CZY W OGÓLE BĘDĘ PISAĆ CHWILOWO BLOG ZOSTAJE ZAWIESZONY NAPISZE GDY BĘDĄ WYSTAWIONE OCENY W SZKOLE SORRKA LUDZIE,... MAM TERAZ DUŻO PROBLEMÓW W SZKOLE JAK I POZA NIĄ, W ŻYCIU OSOBISTYM. NIE MOGE ZAWRACAĆ SE GŁOWY BLOGIEM BO NIE WYRABIAM ZASTANAWIAM SIĘ NAD ZAMKNIĘCIEM GO A TO MOŻE NASTĄPIĆ ZAWSZE WIĘC NIE LICZCIE NA DUŻO...
      POZDRAWIAM EVERYCALM (KAROLINA) ;)

      Usuń
  37. To opowiadanie od początku mi się podobało, ale teraz jest jakoś dziwnie non stop wszyscy bluźnią ( blużnić niech bluźnią tylko troche mniej XD ) coś nie jest tak jak wcześniej ... Tak to wszystko mi się podoba ;D

    Biedy Horan .<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej ludzie jutro lub dziś może zrobię twitcama więc będziecie mogli dowiedzieć się wiecej o blogu i poznać mnie EveryCalm

      Usuń
  38. We want more ! Wierzę w ciebie dziewczyno kochana ! ♥

    OdpowiedzUsuń
  39. A może by tak jakiś znak życia ?
    Kiedy następny nie chodzi mi o konkretną datę ale tak mniej więcej bo wchodzenie tu codziennie bez żadnych rezultatów już mnie powoli wku.... Napisz chociaż kiedy wystawią ci te oceny i weź laska nie rób siary, spinaj poślady i wkuwaj żeby zrobić lepszą średnią bo myślę że to jest ten twój szkolny problem. Ja proponuję ci nie robić rzeczy których będziesz żałowała bo jak teraz skończysz z tym blogiem to już nigdy, nigdy więcej w życiu nie dostaniesz drugiej szansy napisać czegoś równie dobrego. Mówi się że człowiek ma jedno życie więc bierz z niego i dawaj innym ( nam ) jak najwięcej. Nie wiem jak to jest pisać opowiadanie w internecie bo nie piszę ale przypuszczam że trzeba poświęcić tak jeden dzień żeby coś napisać. Pomyśl teraz jak się czujesz że świadomością że coś nam obiecałaś i nie dotrzymałaś tej obietnicy lub z tym poczuciem czegoś w rodzaju odpowiedzialności za dostarczenie nam kolejnych rzeczy które znasz tylko ty bo znajdują się one w twojej głowie ? | Wracaj do nas, popraw oceny nie warto rezygnować. Nie pozwól abyś została znienawidzona za skończenie z pisaniem. Nie zostawiaj nas ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mÓJ SZKOLNY PROBLEM TO T KURWA MAC ŻE MAM PRAWIE Z KAŻDEGO PRZEDMIOTU NIELKLASYFIKOWANIE I KURWA NIE NAPISZE ROZDZIAŁU SPODZIEWAJ SIĘ GO PO WAKACJACH LUB WCALE... JEDEN DZIEŃ? JA ABY COŚ STWORZYĆ POŚWIECAM TYDZIEŃ BO KASUJE PISZE KASUJE PISZE POPRAWIAM I NIE CHODZE DO SZKOŁY WIEC NIE NAPISZE TERAZ OFICJALNIE OGŁASZAM ŻE CI 1D ZACZYNAJĄ MNIE DENERWOWAĆ TO JUŻ NIE TO SAMO CO NA POCZĄTKU JA NIC NIE OBIECAŁAM... TO JEST CZĘŚĆ MOJEGO ŻYCIA KTÓREJ NIE CHCĘ!!! WIĘC JAK TAKA MĄDRA SAMA NAPISZ WYŚLIJ MI A JA WSTAWIĘ BO JA JAK NA RAZIE NIE PISZE.. AMEN!!

      Usuń
    2. Bez nerwów. Ale teraz dam ci spokój bo wiem o co chodzi. Oczywiście życzę szczęścia i czekam do Września lub do wieczności. Trzymam za ciebie kciuki w każdym bądź razie. Tylko nie wiem czemu tak na mnie naskoczyłaś bo ja nie napisałam nic takiego co mogłoby wywołać taką agresję. I jeszcze dziwi mnie to że tak szybko odpowiedziałaś. Skoro masz prawie z każdego przedmiotu nieklasyfikowanie to powinnaś siedzieć z nosem w książkach a nie przed kompem bo on ci raczej nie pomoże. A jeśli cię to uraziło to z góry przepraszam. Nie musisz odpowiadać bo do września tu nie wejdę bo nie mam po co. Pozdrawiam !

      Usuń
    3. Życzę miłej nauki :) (co ja pisze, nauka nie może być miła :)) Nie znam Cię ale myślę, żę jakoś sobie poradzisz i wszystko będzie dobrze :) Trzymam za Ciebie kciuki i chyba przeczytam Twoje opowiadanie jeszcze raz :) Przaktycznie masz rację co do tego, że po pewnym czasie 1D zaczynają wkurzać, bo ja też to powoli odczuwam, ale Twoje opowiadanie jest zajebiste dlatego będe czekać tak długo na nowy rozdział, jak będzie trzeba, a jeśli nie będziesz chciała dokończyć opowiadania to tak jakby zostawiasz nam tę końcówkę żebyśmy same sobie dopowiedziały tak jak każda chce ( to takie jakby "zrób to sam", na swój sposób fajne :) Pozdrawiam, Pat :)

      Usuń
    4. właśnie SKOŃCZYŁAM PISAĆ 18 ROZDZIAŁ BĘDZIE ROCHE MONOTONNY TAK MNIE NASZŁO WCZORAJ EDYTA GO POPRAWI I DODA MI WORLD SZWANKUJE WIĘC WIECIE ;) CZEKAJCIE POJAWI SIĘ MOŻE DZIŚ LUB JUTRO ALE OBY DZIŚ A JA WAS POWIADOMIĘ ;)

      Usuń
  40. geniusz piania czytam dużo blogów i każdy jest wyjątkowy na swój sposób ale muszę przyznać że jakaś 2/6 tego co czytam jest denne i bezsensu . W twoich opowiadaniach mogę naprawdę poczuć się bohaterką . To co piszesz wywiera na mnie niesamowite wrażenie i działa jak narkotyk odrazu chce więcej a kiedy przez pewien okres czasu tego niedostane to się staczam.
    zapraszam do odwiedzania i komentowania mojego bloga o one direction - http://one-direction-mydream.blogspot.com/2012/06/rozdzia-3.html

    OdpowiedzUsuń
  41. Mam nadzieję, że już niedługo dodasz następny rozdział.:) a teraz zapraszam na moje opowiadanie o one direction ---> http://cause-u-make-my-heart-race.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń